Czy istnieje „różowy podatek”?

W Dniu Kobiet wypada zająć się ich problemami. W ostatnich latach do tej długiej listy doszedł jeszcze jeden, czyli „różowy podatek” (ang. pink tax). Czy zjawisko to faktycznie istnieje? – pyta Bankier.pl

 

„Różowy podatek”, zwany też czasem „kobiecym podatkiem” oznacza różnice w cenach produktów dla kobiet i mężczyzn. Zjawisko to ma powodować, że kobiety za to samo płacą więcej niż mężczyźni (niektóre definicje mówią też o dobrach dla obu płci, które również mają być tańsze od tych dedykowanych tylko kobietom).

 

Sztandarowym przykładem, po który sięgają zwolennicy i zwolenniczki teorii o istnieniu różowego podatku, są kosmetyki i przybory toaletowe z dezodorantami i maszynkami do golenia na czele. Często przytaczane są także ceny ubrań, zabawek, a nawet usług (np. pralnia chemiczna). Jak zwykle jednak, diabeł tkwi w szczegółach – podaje portal.

 

Więcej za (prawie) to samo

Wobec braku dogłębnych badań polskiego rynku wystarczyć nam muszą przykłady z USA. Nowojorski departament ds. konsumentów (DCA) w 2015 r. przeprowadził badanie 794 produktów z 35 kategorii. Jego główny przekaz, który za sprawą wielu mediów poszedł w świat, jest następujący: w 30 przebadanych kategoriach produkty dla kobiet były droższe niż dla mężczyzn, w tym o 13% więcej należało zapłacić za kosmetyki, 8% więcej za ubrania i 7% więcej za zabawki. Autorzy badania nie pokusili się o podanie łącznej kwoty „różowego podatku” (kalifornijskie badania z 1994 r. podały 1351 dolarów rocznie), lecz jasno stwierdzili, że „w ciągu życia kobiety płacą tysiące dolarów więcej niż mężczyźni za kupno podobnych produktów”.

 

Przede wszystkim należy dokonać kluczowego rozróżnienia między produktami „identycznymi”, a „podobnymi” czy „zaspokajającymi te same potrzeby”. Wystarczy zwrócić uwagę na odmienny skład chemiczny (i sam zapach!) dezodorantów lub zauważyć, że niektóre maszynki do golenia dla kobiet są inaczej wyprofilowane niż męskie. Wszystkie te cechy mogą mieć wpływ na koszt produkcji, a następnie na oferowaną cenę. Ponadto nawet jeżeli produkt damski i męski różni tylko kolor albo opakowanie, to też jest to jakaś różnica. Pewne uwzględnienie tych uwag znajdziemy w przytoczonym już badaniu.  

- Chociaż za niektórymi różnicami cen mogą stać usprawiedliwione czynniki, których w badaniu nie poruszono, to większości wyższych cen kobiety nie są w stanie uniknąć. Pojedynczy konsument nie ma wpływu na składniki zawarte w produktach do niego adresowanych i musi dokonywać wyborów w oparciu o to, co dostępne jest na rynku. W tej sytuacji wybory dokonywane przez sprzedawców i producentów skutkują większym ciężarem finansowym dla konsumentek niż dla konsumentów – stwierdza DCA w komentarzu do swojego badania.

 

Takie postawienie sprawy w bardzo niekorzystnym świetle stawiałoby kobiety – oznacza to bowiem, że nie są one w stanie kupić niczego, co nie byłoby jasno do nich skierowane i całkowicie bezmyślnie reagują na strategie przebiegłych marketingowców. Nie chcąc obrażać kobiet (szczególnie w dniu ich święta), tezę taką należy odrzucić i zdroworozsądkowo przyjąć, że kobiety są w stanie kupować produkty skierowane zarówno do nich, jak i do mężczyzn (lub wszystkich, bez rozróżniania na płeć) – czytamy w artykule.


 Dopłać albo kup męskie

W tym miejscu dochodzimy do podstawowego pytania godzącego w teorię o „różowym podatku” – skoro kobiety mogą kupować inne, tańsze produkty, to dlaczego tego nie robią i dlaczego droższe produkty adresowane do kobiet w ogóle istnieją?


Odpowiedź na to pytanie jest oczywista: kobiety kupują „różowe” produkty, bo uważają je za lepiej zaspokajające ich potrzeby od produktów „niebieskich” lub „neutralnych”. Nieważne czy chodzi o czysto fizyczne właściwości produktu, czy o wrażenia estetyczne związane z jego użytkowaniem lub zakupem. Ważne, że sprzedawcy i producenci wychodzą naprzeciw kobiecym potrzebom. Fakt zawierania milionów dobrowolnych transakcji zakupu takich dóbr oznacza, że obie strony są usatysfakcjonowane.  

 

Dobrowolność to w tym kontekście pojęcie kluczowe – „różowy podatek” nie jest w rzeczywistości żadnym podatkiem (nieodpłatnym, przymusowym, powszechnym i bezzwrotnym świadczeniem, za nieuregulowanie którego władze państwowe mogą obywatela wsadzić do więzienia), lecz w najlepszym wypadku swego rodzaju „premią” za lepsze dopasowanie produktu do potrzeb konsumenta. Zjawisko to działa doskonale także gdzie indziej  – możemy założyć, że mężczyźni więcej niż kobiety zapłacą np. za mocne w smaku (i nie tylko) piwo, zaś nastolatków bardziej przyciągną wizerunki YouTuberów, których dorośli często nawet nie znają – stwierdzono w artykule. .

 

Nie możemy zapominać także, że same potrzeby kobiet i mężczyzn mogą się różnić. Być może dla większości kobiet wybór kosmetyku konkretnej marki ma dużo większe znaczenie niż dla większości mężczyzn, którzy zadowolą się dowolnym produktem z określonej półki cenowej. Podobnie z ubiorem – w świecie Zachodu nie ma żadnych przeciwwskazań, by kobiety zakładały męskie ubrania, a mimo to wiele pań po prostu nie chce wyglądać jak mężczyźni i gotowe są płacić więcej za ubrania bardziej im odpowiadające (od wyprofilowanych t-shirtów i jeansów po suknie wieczorowe).


Wszystkie powyższe rozważania podsumować można w jeden prosty sposób. W ostatecznym rozrachunku ceny dóbr oferowanych na rynku zależą od subiektywnego wartościowania konsumentów. Skoro kobiety/mężczyźni swoimi pieniędzmi manifestują, że chcą kupować różowe/niebieskie produkty, to ich producenci i sprzedawcy mają dowód, że postępują właściwie. Nie ma żadnego światowego spisku przemysłowców dyskryminujących kobiety i gdyby okazało się, że „różowe produkty” nie cieszą się właściwym zainteresowaniem, to firmy je produkujące wycofałyby je z oferty, aby nie tracić udziałów w rynku i nie ponosić niepotrzebnych kosztów – podsumowuje portal.  (jmk)

 

Źródło i czytaj więcej: Bankier.pl

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
49%
51%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2017 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Korzystanie z witryny forumbiznesu.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies.