Zachwiany pozytywny wizerunek 500+

Program 500+, czyli transfer 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko w rodzinie, to jest flagowy program społeczny rządu. W ostatnich dniach program ten dostał mocny cios ze strony… Głównego Urzędu Statystycznego – ocenił Ignacy Morawski w Bankier.pl.

 

Z najnowszych statystyk podawanych przez GUS wynika, że liczba rodzących się dzieci znacząco spadła w ostatnich miesiącach i wróciła do poziomu sprzed wprowadzenia programu. To nie musi jeszcze oznaczać, że program okazał się porażką, ale jest to pierwszy tak mocny sygnał, że fanfary i bębny na cześć sukcesu programu mogły zagrać za wcześnie. Oto tak niepozorny wskaźnik jak liczba urodzeń może mieć szerokie implikacje polityczne – ocenił autor.

 

Wśród ekonomistów od początku przeważał sceptycyzm odnośnie potencjalnych efektów 500+. W końcu większość badań empirycznych pokazuje, że wpływ transferów pieniężnych na dzietność jest niski. Na przykład, badania prowadzone w Australii pokazały, że urodzenie jednego dziecka wymagało łącznych transferów w wysokości 130 tys. dolarów australijskich, czyli ok. 400 tys. zł. Jednak ten sceptycyzm ekspercki był całkowicie stłumiony przez dwa zjawiska. Po pierwsze, bardzo mocny wzrost optymizmu konsumentów po wprowadzeniu programu sugerował, że Polacy potrzebowali mocniejszego zastrzyku państwa socjalnego – że wiele rodzin poczuło się bezpieczniej, mogło pozwolić sobie na kupno dóbr i usług o wyższym standardzie, zabrać dzieci na wakacje itd. Po drugie, dziewięć miesięcy po wprowadzeniu pierwszych transferów bardzo mocno wzrosła liczba urodzin. To mogło stanowić dowód, że transfery pieniężne prowadzą do odważniejszych decyzji prokreacyjnych. Wprawdzie ekonomiści słusznie podkreślali, że poprawę statusu materialnego można było uzyskać znacznie taniej, a w przypadku dzietności okres dwóch-trzech lat to za mało, by obwieścić z dużą dozą pewności, że to 500+ podbiło liczbę urodzin. Ale w debacie publicznej te głosy nie rozbrzmiewały głośno. Nawet liberalne, zachodnie media pisały o 500+ jako o przykładzie sukcesu polskiego rządu.


Słabe dane o liczbie urodzin, jeżeli się utrzymają w kolejnych miesiącach, mogą zmienić układ sił w debacie publicznej na temat 500+. Uwiarygodnione zostaną te głosy, które od początku były sceptyczne wobec efektów programu, a entuzjaści nieco ucichną. Nawet jeżeli spadek liczby urodzin niczego nie dowodzi, tak jak nie dowodził wzrost, to debata publiczna nie reaguje na dowody naukowe, tylko ulega prostym bodźcom – komentuje autor na portalu Bankier.pl.

 

Co z tego wynika? W krótkim okresie niewiele. Ale jeżeli okaże się, że flagowy program społeczny rządu nie spełnia swojego kluczowego celu, jeżeli dziesiątki miliardów złotych rocznie nie przekładają się w najmniejszym stopniu na dzietność, to w długim okresie losy tego programu będą przesądzone – wbrew powszechnej tezie, że jest to program politycznie nie do ruszenia. Choć poczekajmy na kolejne dane – podsumowuje Ignacy Morawski. (jmk)

 

Źródło i czytaj więcej: Bankier.pl



Oceń artykuł:
zobacz ranking »
53%
47%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2018 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.