Utrudnia polskim pacjentom leczenie zaćmy w Czechach

Trudniejsze do spełnienia kryteria, skomplikowana refundacja, wielostopniowa weryfikacja. To wszystko miało zastopować rosnącą popularność turystyki medycznej – informuje Money.pl.

 

Jednak groźba stania w kilkuletniej kolejce do operacji zaćmy nie zatrzyma pacjentów w kraju, a na zmianach stracą polskie szpitale – wieszczy portal.

 

Jak podaje Money.pl rekordziści w kolejce na ten zabieg czekają nwet po 5 lat.

 

Półmilionowa kolejka pacjentów ma się jednak zmniejszyć. A to za sprawą nowych kryteriów wprowadzonych w lipcu tego roku przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ.

 

W wielkim uproszczeniu, zamysł jest taki, by do leczenia kierować tylko trudne przypadki, a pacjenci z mniej uciążliwą zaćmą nie powiększali kolejek. Według nowych zasad głównym kryterium nadal będzie zmętnienie soczewki oka, ale dodano też inne związane z korekcją widzenia – czytamy w informacji.


To jednak mogłoby nie powstrzymać Polaków, którzy nadal jeździliby do Czech. Dlatego mocno zmieniono zasady refundowania takich zabiegów.


Naciski okazały się skuteczne, a patent jest prosty. Koszty zabiegu rozbito na trzy kwoty: za zabieg, kwalifikacje do operacji i badanie pooperacyjne. Problem w tym, że badanie pooperacyjne ma być przeprowadzone w okresie między 14. a 28. dniem po zabiegu i ma się odbyć w tej samej placówce.


Jako że tę część procedury wyceniono na blisko 500 zł, dalsze wożenie pacjentów do naszych południowych sąsiadów może okazać się nieopłacalne. Trzeba by było wozić ich tam dwa razy. Do tej pory refundowana była cała kwota. 2,2 tys. zł za tzw. zwykłą zaćmę i 2,3 za tę z powikłaniami. Teraz uszczknięto z tego koszt konsultacji – wyjaśnia portal.


- Oczywiście będzie to ze szkodą dla firm, które proponują zabiegi za granicą. Jednak mam wrażenie, że zarówno NFZ, jak i MZ nie są świadome, że również dla placówek operujących w kraju może to oznaczać straty finansowe – mówił portalowi money.pl Marcin Biland z Clinic Vision.


Jak uzasadnił, nie ma przecież metody na to, żeby zmusić pacjenta, by w tym terminie (14-28 dni po zabiegu) przyszedł na kontrolę. Tymczasem jeśli pacjent nie przyjdzie, szpital nie otrzyma blisko 500 zł.

 

Wszystkie firmy usuwające zaćmę za granicą albo przyjmują pacjentów, którzy sami finansują zabiegi, albo za nich ponoszą te koszty i czekają na refundację. Jednak zawsze przy braku zwrotu ze strony NFZ w umowach zapisuje się, że koszty ponosi pacjent.

- Można oczywiście wyobrazić sobie taką sytuację, że np. nasz klient zrezygnuje z tej wizyty i de facto dopłaci z własnej kieszeni. Tyle że za te około 1800 zł, które zostaną, trudno jest wykonać operacje z zastosowaniem lepszej jakości soczewek. Tu robi się finansowo bardzo ciasno – mówił Biland.


Dla  rozmówcy działania MZ i NFZ to "ewidentnie rzucanie kłód pod nogi przede wszystkim pacjentom". - Przedsiębiorca jest przyzwyczajony do tego, że błyskawicznie zmienia się u nas prawo i warunki działania. Zatem on sobie poradzi – dodał.  (jmk)

 

Źródło i czytaj więcej: Money.pl

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
54%
46%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2018 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.