Firmy na razie mogą tylko pomarzyć o naprawdę długich obligacjach

Emisja 30-letnich papierów skarbowych przy wysokim popycie to z naszej lokalnej perspektywy sukces Ministerstwa Finansów. Tymczasem na rozwiniętych rynkach obligacji na tak długie tenory liczyć mogą też firmy.

 

Podczas gdy w USA firmy wypuszczają papiery dłużne z 20-, 30-, a niekiedy nawet 100-letnim okresem spłaty, w Polsce emitenci muszą zadowolić się zwykle obligacjami nie dłuższymi niż pięć do siedmiu lat. Wyjątek stanowić mogą listy zastawne czy obligacje podporządkowane banków, co bezpośrednio wynika z ich konstrukcji. W każdym razie naprawdę długie papiery dla polskich przedsiębiorstw pozostają na razie w sferze marzeń, mimo że pod względem prawnym nic nie stoi na przeszkodzie. Wszak nowa ustawa o obligacjach dopuszcza nawet emisję papierów wieczystych.


Polski rynek dłużnych papierów korporacyjnych oczywiście nie jest na tyle dojrzały, żeby z dnia na dzień pojawiły się na nim obligacje z 20- czy 30-letnimi tenorami. Nie widać na nim specjalnie ani emitentów z odpowiednią historią, ani potencjalnych nabywców, najpewniej ubezpieczycieli. Natomiast wobec trwającego trendu wydłużania okresów spłaty z czasem doczekamy się, jak pierwsze firmy nie będące bankami szerzej zaoferują dług na około 10 lat. Warunek konieczny to jednak wzrost płynności na rynku wtórnym.


Na razie życie na Catalyst płynie powoli, a żadna transakcja, choćby na kilkadziesiąt tysięcy złotych, nie przejdzie niezauważona. Najbardziej jaskrawym przykładem płynnościowej posuchy pozostaje w minionym tygodniu debiut obligacji Bestu. Choć w styczniowej ofercie publicznej popyt wyczerpał dostępną pulę papierów już pierwszego dnia, to na jakikolwiek handel podczas pierwszej sesji przyszło czekać kilka godzin, a całkowity obrót z trzech transakcji na debiucie tylko nieznacznie przekroczył 12 tys. zł. Szczęśliwie, w przyszłości może się to zmienić, bo starsze emisje Bestu, które nawiasem mówiąc ostatnio podrożały, wciąż pozostają w gronie relatywnie bardziej płynnych na Catalyst.


Na rynku pierwotnym zakończono natomiast kolejną ofertę publiczną, piątą w tym roku i zarazem trzecią bezprospektową, czyli taką, którą przy kwocie do równowartości 2,5 mln euro prowadzić można na podstawie samego memorandum informacyjnego. Producent gier The Farm 51 Group pozyskał w ten sposób 4,2 mln zł z oferty na 3-5 mln zł. Na razie więc w tym roku inwestorzy podchodzą do emisji bezprospektowych z pewną ostrożnością (wcześniej w niepełnej kwocie zamknęły się oferty Victorii Dom i Fachowcy.pl Ventures). Dla równowagi należy jednak dodać, że pod koniec ubiegłego roku z powodzeniem uplasowano w pełni trzy inne oferty memorandowe.


Zmienny popyt w przypadku małych emisji publicznych to bezpośredni efekt większego zróżnicowania wśród tego rodzaju ofert. Nie będzie niczym nowym, jeśli stwierdzimy, że wśród emisji memorandowych nie brakuje propozycji wyłącznie dla inwestorów o podwyższonym apetycie na ryzyko. Zresztą same spółki też robią wiele, żeby inwestorzy traktowali oferty memorandowe jak propozycje gorszego sortu, czego w ostatnich dniach byliśmy świadkami. Publikacja sprawozdania finansowego na niewiele ponad godzinę przed zamknięciem trwających ponad dwa tygodnie zapisów na obligacje, czy trzykrotnie wyższa strata niż kilkanaście dni wcześniej prognozowano podczas przyjmowania zapisów, nie są bynajmniej działaniami budującymi społeczność lojalnych inwestorów.


Michał Sadrak, Obligacje

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
53%
47%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Korzystanie z witryny forumbiznesu.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies.