Po obligacjach high-yield została już tylko nazwa

Coraz więcej i głośniej mówi się o możliwej bańce na europejskim rynku obligacji korporacyjnych. Szczęśliwie, Polski ten problem nie sięga, aczkolwiek inwestorzy głodni są kolejnych ofert, co pozwala emitentom na dalszą poprawę warunków finansowania.

 

Obliczana przez Bank of America Merill Lynch rentowność wysokodochodowych obligacji korporacyjnych, pieszczotliwie zwanych też śmieciowymi, systematycznie spada od początku 2016 r., czy nawet 2009 r., jeśli odpowiednio rozszerzymy horyzont. Tylko w tym roku zmniejszyła się z 3,33 proc. do 2,36 proc. Innymi słowy, europejskie obligacje high-yield, czyli z ratingiem spekulacyjnym (poniżej BBB-/Baa3), oferują dochód wyższy tylko o kilkanaście punktów bazowych niż 10-letnie papiery skarbowe Stanów Zjednoczonych. Co więcej, według BofA Merill Lynch, ponad 60 proc. europejskich obligacji high-yield z ratingiem BB ma niższe rentowności od papierów skarbowych USA o porównywalnych terminach spłaty.


W krótkim i średnim terminie, sięgającym kilkunastu miesięcy, nie trudno wskazać na przyczyny wzrostu cen wysokodochodowych obligacji europejskich. Najprościej rzecz ujmując, podążyły za papierami korporacyjnymi z ratingiem inwestycyjnym, które w ubiegłym roku włączono do prowadzonego przez EBC programu skupu aktywów. To wystarczyło. Nie wiemy tylko na jak długo i jaki kształt przybierze powrót do znanej dotąd „normalności”, tej wyrażonej zauważalnie wyższym dochodem z europejskiego długu HY niż z obligacji skarbowych USA.


W Polsce – na szczęście – prawdopodobnie nie dowiemy się na razie jak wygląda pękniecie bańki na wysokodochodowych obligacjach firm, o ile w ogóle faktycznie w Europie mamy z nią do czynienia. Nasz lokalny rynek, mimo stałego wzrostu, jeszcze nie zdążył nadrobić zapóźnienia z przeszłości. Dość wspomnieć, że niewielu emitentów ma w ogóle ratingi. Natomiast spółki wciąż rzadko wychodzą z długiem poza granice kraju. Co prawda, ostatnimi czasy da się zauważyć wzrost popularności obligacji w euro, ale na ogół są to emisje, które i tak w większości trafiają do krajowych inwestorów.


Tak czy inaczej, w Polsce też nie brakuje przykładów potwierdzających, że apetyty inwestorów są wysokie, co pozwala emitentom na poprawę warunków finansowania. Dotyczy to nie tylko inwestorów detalicznych, ale i zwykle bardziej racjonalnych inwestorów instytucjonalnych, do których w tym roku spływają rekordowe kwoty z tytułu wykupu starszych emisji. Dobrym tego przykładem może być warta 250 mln zł emisja Alior Banku, w której popyt przekroczył 400 mln zł, a wysokość marży ustalono na 1,19 pkt proc. ponad WIBOR 6M za trzyletnie papiery (w czerwcu bank wykupił dwuletnie papiery z 1,2 pkt proc. marży). Z kolei warta 2,25 mld zł emisja podporządkowanego długu PZU, w której popyt wyniósł 2,5 mld zł, to już przeszłość. Teraz jednak, po kilku dniach obecności na Catalyst, papiery te generują jedne z najwyższych obrotów sesyjnych, co wśród ofert uplasowanych wśród instytucji (w tym banków i zakładów ubezpieczeń) można uznać za wyjątek.


Michał Sadrak, Obligacje.pl

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
52%
48%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2017 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Korzystanie z witryny forumbiznesu.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies.