INDIGO - kolory z misją

Widok jak na Brooklynie. Po ścianie z czerwonej cegły pną się przeciwpożarowe schody, nad budynkiem góruje wieżyczka. Tu, za przedwojenną elewacją łódzkiej przędzalni Ramischa, kryją się nowoczesne wnętrza: designerski showroom, studio, open space dla projektantów i centrum szkoleniowe.

zdjecie_1600


Stąd wychodzą w świat kosmetyki Indigo, firmy obecnej w 28 krajach na czterech kontynentach. Siedziba mieści się w budynku przedwojennej fabryki od niedawna. Wybór miejsca był przemyślany: dzięki niemu Indigo nawiązuje do tradycji przemysłowej Łodzi, z której się wywodzi. Założycielami i właścicielami firmy są Dariusz i Magdalena Malaczyńscy. On – były mistrz Polski w jeździe na rolkach, ona – poliglotka znająca pięć języków. Oboje są perfekcjonistami. Wszystkiego doglądają osobiście. Indigo to dla nich więcej niż biznes. To pasja, styl życia. Celem jest stworzenie największej marki kosmetycznej na świecie. Nierealistyczne? Indigo powstało w 2011 roku, a już po roku eksportowało produkty do pięciu krajów. Dziś firma jest znana w Europie, Kanadzie, RPA i Australii. W Polsce ma 70 salonów, zatrudnia około 200 osób w centrali i ma 300 stałych współpracowników. Skoro tyle osiągnięto w siedem lat, dlaczego nie mierzyć wyżej? W planach na najbliższe lata jest podbój Azji.

 

Kluczem do zrozumienia fenomenu Indigo jest filozofia firmy. Wyznacza ją pięć zasad.


Po pierwsze:
innowacyjność. Firma korzysta z dorobku polskich uczonych, do swojej dyspozycji ma też najlepsze amerykańskie i europejskie laboratoria. – Nasz dział Research & Development korzysta z najnowszych technologii. Pracują w nim profesorowie i doktorzy o najwyższym poziomie wiedzy w zakresie polimerów i chemii organicznej – opowiada Dariusz Malaczyński.

 
Po drugie: jakość. Wszystkie linie produkcyjne Indigo znajdują się w Unii Europejskiej i USA, w przeciwieństwie do konkurencji firma nie sprowadza półproduktów z Chin. Vogue kilka lat temu nazwał Indigo „ekspertem w dziedzinie kolorów”. Dbałość o kolory jest wpisana w misję firmy. Stąd wzięła się też nazwa: indigos znaczy pigmenty. – Przywiązujemy ogromną wagę do tworzenia mocno napigmentowanych kolorów, które stają się evergreenami i klasykami. W starożytności indigos były cenniejsze niż złoto. Dla nas cenniejsze niż złoto są mocno napigmentowane, żywe kolory – mówi Magdalena Malaczyńska.

 
Po trzecie: profesjonalizm. Indigo dba o zdrowie klientek. Dlatego firma adresuje swoje produkty do profesjonalnych stylistek i specjalistek pielęgnacji paznokci. – Gdybyśmy stawiali na ilość, oferowalibyśmy hybrydy Indigo na wysepkach w galeriach handlowych – wyjaśnia Malaczyńska. – Uważamy, że nie ma dróg na skróty. Prawidłowo wykonany manicure hybrydowy to także kwestia zdrowia. Nasze klientki wiedzą, że można go zrobić wyłącznie w gabinetach. Dbamy, by nasze produkty były używane przez osoby wykwalifikowane, przestrzegające zaleceń dotyczących bezpieczeństwa i higieny. Wierzę, że to między innymi za tę troskę pokochały nas miliony kobiet na świecie. 90 proc. punktów dystrybucyjnych Indigo to jednocześnie ośrodki szkoleniowe, pozostałe współpracują ze szkoleniowcami, prowadzą pokazy i warsztaty. To misja firmy: dbać o jakość produktu, ale też o standard obsługi. Instruktorki Indigo regularnie wygrywają mistrzostwa świata i olimpiady pielęgnacji i stylizacji paznokci. – Z zawodów w Europie, USA i Australii nasze stylistki przywiozły łącznie 807 medali! Regularnie bronią tytułów i budują swój autorytet w branży – tłumaczy współzałożycielka Indigo. Takimi sukcesami nie może się poszczycić żadna inna firma na świecie. Dariusz Malaczyński dodaje: – Dążenie do doskonałości jest wpisane w nasze DNA. Pokazujemy, że każdy ma szansę na profesjonalne wykonywanie stylizacji paznokci i prowadzenie własnego biznesu. Dlatego stworzyliśmy jasną ścieżkę szkoleniową dla stylistek.

 
Po czwarte: wyznaczanie trendów. Indigo nie podąża za modą, tylko ją tworzy. Do osiągnięć firmy w tej dziedzinie należy wylansowanie pyłków do paznokci, tzw. Efektu Syrenki i MetalManix, które dziś są znane w całej Europie. Innym sztandarowym produktem jest baza proteinowa. Dzięki niej miliony kobiet cieszą się naturalnymi i mocnymi paznokciami. – Razem z naszą ambasadorką Natalią Siwiec tworzymy też kolekcje lakierów hybrydowych noszonych na paznokciach przez miliony kobiet na całym świecie – podkreśla Malaczyńska.


I wreszcie po piąte: każda kobieta zasługuje na luksus. Indigo pamięta też o sprzedaży bezpośredniej. Dlatego firma stworzyła linię Home SPA – balsamy, kremy do ciała, olejki arganowe, masła shea. – Dzięki tym produktom magię Indigo może sprezentować sobie każda kobieta – tłumaczy Magdalena Malaczyńska.

 

Źródło: tygodnik Polityka

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
56%
44%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2018 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.