Czy państwo chce likwidacji spółdzielni mieszkaniowych?

Podejmowane przez ustawodawców decyzje, dotyczące wprowadzenia zmian w zasadach funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych w Polsce są niezgodne z prawem, co potwierdzają ostatnie wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Żabianka” w Gdańsku alarmuje, że obecne kolejne próby przekształcania spółdzielni we wspólnoty znów w nie uderzają.

 

sm_zabianka_prezes_927_02

Dariusz Petrowski, Prezes Zarządu SM „Żabianka”

 

 

Ustawodawca przygotował zapisy, w myśl których Spółdzielnie Mieszkaniowe, funkcjonujące na zasadach 150-letniej idei spółdzielczości, są przekształcane we wspólnoty, nawet wbrew woli większości jej członków. Najgorszym w tym wszystkim jest to, że buble prawne niosą negatywne konsekwencje dla tych kogo dotyczą, przy braku jakichkolwiek konsekwencji dla ustawodawców – podkreśla Dariusz Petrowski, Prezes Zarządu SM „Żabianka”. – Podobny chaos wprowadziła zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny ostatnia ustawa, pozwalająca na przejęcie mieszkań przez najemców za przysłowiową złotówkę. W naszym przypadku rzecz dotyczyła 770 mieszkań (na 4200), a więc bardzo dużej liczby i wielu mieszkańców z tego skorzystało. Straty dla naszej spółdzielni, czyli członków spółdzielni, z tego tytułu to ok. 8,5 mln zł, które mogliśmy przeznaczyć na fundusz remontowy. Kwota ta wystarczyłaby w Polsce na budowę średniej wielkości 4-kondygnacyjnego bloku z ok. 40-mieszkaniami. W skali kraju są to kwoty sięgające miliardów złotych i dotyczą wszystkich, ponad 3 tys. spółdzielni. Trybunał Konstytucyjny dał Parlamentowi czas na naprawę niezgodnych z Konstytucją zapisów, ale straty które ponieśli spółdzielcy z tego tytułu są nie do odzyskania, pomimo, że można skarżyć Skarb Państwa o odszkodowanie. Zakładam jednak, że będzie nam bardzo trudno odzyskać stracone pieniądze – przewiduje D. Petrowski. Praktycznie osoby, które ustanowiły odrębną własność lokalu w świetle obowiązującej ustawy, zrobiły to zgodnie z prawem i nikt nie może mieć do nich jakichkolwiek pretensji czy też roszczeń. Odpowiedzialność ponoszą parlamentarzyści i niestety zgodnie z obowiązującym prawem imiennie posłów i senatorów nie można pociągnąć do odpowiedzialności materialnej za szkody jakie ich działania przyniosły.

 

Zdaniem spółdzielców, nowe rozwiązania uderzą przede wszystkim w średniozamożnych  spółdzielców, a ci stanowią zdecydowaną większość. Zasady spółdzielczości są niejednokrotnie jedyną możliwością na zamieszkanie w godziwych warunkach dla osób, których nie stać na zakup mieszkania na rynku komercyjnym i ponoszenia wysokich kosztów utrzymania lokalu mieszkalnego. – Ponadto obowiązujące prawo pozwala Zarządom Spółdzielni na działania ukierunkowane na pomoc zadłużonym mieszkańcom w wyjściu z trudnych sytuacji życiowych, a w konsekwencji zabezpieczenia najważniejszej wartości-prawa do lokalu mieszkalnego. Utrata lokalu i eksmisja to ostateczność i jest stosowana w przypadku braku innego rozwiązania. W przypadku  wspólnot skończy się ochrona lokatorów w ramach solidaryzmu spółdzielczego i w konsekwencji dłużnicy pozostaną na łasce losu i będą tracić lokale, gdyż będą one licytowane na poczet długów – podkreśla prezes SM Żabianka.

 

Jeden z krytykowanych zapisów kolejnej ustawy, zmieniającej prawo spółdzielcze, dotyczy wprowadzenia kadencyjności zarządów spółdzielni. Zdaniem spółdzielców nie spowoduje to zwiększenia aktywności wyborczej członków, zwłaszcza tam, gdzie zarządy od wielu lat nie nadużyły zaufania swoich członków. Uderzy to także w idee tradycji spółdzielczości na ziemiach polskich, opierające się na zasadach solidarności i równych praw wszystkich członków spółdzielni do spraw własnościowych i podejmowanych decyzji w zakresie kolejnych inwestycji. To najbardziej demokratyczna ze znanych form funkcjonowania podmiotów zarządzających wspólnym mieniem lub majątkiem  (z tradycji tej wyrastają również banki spółdzielcze). Tymczasem wprowadzenie zasady wspólnotowej spowoduje konieczność komercjalizacji podmiotu, którego celem będzie zysk ekonomiczny, a nie zaspokojenie społecznych potrzeb mieszkańców.

 

Spółdzielnie przekształcane we wspólnoty będą musiały ponadto radzić sobie już samodzielnie na wolnym rynku, konkurując z komercyjną ofertą deweloperską, bez dotychczasowego wsparcia samorządowego, które jest nieodzowne w przypadku konieczności realizacji kosztownych modernizacji budynków, zwłaszcza tych powstałych w latach 60.-70. ub. wieku, stanowiących zdecydowaną większość zasobów, którymi zarządzają spółdzielnie w Polsce.

 

Nowe przepisy, zmieniające formułę prawną i zasady funkcjonowania spółdzielni na wspólnoty, będzie niosło konieczność powołania zarządców wspólnot. – Zarządzanie takie przejmują podmioty komercyjne, ale najczęściej są to jednoosobowe firmy lub osoby fizyczne, całkowicie spoza dotychczasowych struktur spółdzielni, nie mające formuły zakładu pracy, a więc wszelkie koszty działalności dotyczą wyłącznie tej jednej osoby. Zatem kwoty z czynszów teraz trafią do dyspozycji jednej osoby, która po prostu obsługę wspólnoty zleci podmiotom zewnętrznym. Nie jesteśmy w stanie konkurować z 1-osobową strukturą zarządczą. Niższa cena na pewno nie będzie powiązana z utrzymaniem poziomu jakości usług, do których przywykli nasi mieszkańcy. Czynnik ekonomiczny bierze górę, bez zwracania uwagi na wielką krzywdę społeczną, związaną z zaniechaniem całego szeregu statutowych działań, którymi zajmujemy się jako spółdzielnia  – podkreśla prezes D. Petrowski. Niepokojące sygnały z różnych miejsc w Polsce, gdzie spółdzielnie już zostały przekształcone we wspólnoty, mówią także o przypadkach oszustw zarządców, nie rozliczania się lub wręcz przywłaszczenia kwot pobranych na rozliczenia czynszowe. Tak było na przykład w Przemyślu i Krakowie.

 

Kolejnym negatywnym zjawiskiem jest brak przejrzystego nadzoru nad działalnością zarządcy wspólnoty. Już dziś członkowie spółdzielni, z uwagi na brak czasu, niechętnie uczestniczą w walnych zebraniach, ufając podejmowanym decyzjom i kontroli Rad Nadzorczych, których stanowią wyłącznie członkowie spółdzielni. Mimo, że wspólnoty mieszkaniowe kluczowe decyzje  podejmują większością głosów pozyskanych w formie tzw. „zbierania podpisów” trudno tu mówić o perspektywie zwiększenia aktywności członków wspólnot. Ponadto głos każdego członka spółdzielni ma jednakową siłę, gdzie tymczasem we wspólnotach siła głosu rośnie wraz z metrażem mieszkania – im większe mieszkanie posiada najemca, tym większa siła jego głosu w podejmowanych decyzjach. To system faworyzujący bogatszych lokatorów. Rodzić to może niebezpieczeństwo podejmowania decyzji niezgodnych z oczekiwaniami społecznymi, ale mającymi na uwadze czynnik ekonomiczny – wspólnoty są bardziej bezwzględne w zakresie ściągalności czynszów, niż spółdzielnie, których zarządy stawiają przed wszystkim na czynnik ludzki, mając na uwadze rożną sytuację materialną i problemy swoich mieszkańców. Spółdzielnie bardzo często wychodzą naprzeciw swoim członkom, oferując niejednokrotnie pomoc prawną, wsparcie finansowe, odpracowanie zaległości, rozłożenia ich na dogodne raty, itp. 

 

Nowe zapisy niekorzystnie wpłyną również na dostępność infrastruktury osiedlowej. Dziś spółdzielcze place zabaw, obiekty sportowe i rekreacyjne są ogólnodostępne, także dla użytkowników spoza osiedli. Po przejęciu tych terenów przez wspólnoty są one udostępniane wyłącznie jej członkom. Można także z pewnością założyć, że po przekształceniu spółdzielni zaniechana zostanie jakakolwiek jej działalność oświatowo-kulturalna, a istniejące spółdzielcze domy kultury zostaną zlikwidowane jako nieekonomiczny ciężar.

 

Spółdzielcy zwracają też uwagę na ryzyko szybkiego pogorszenia stanu technicznego zasobów wspólnoty. O ile spółdzielnie mieszkaniowe realizują w trybie ciągłym bieżącą obsługę techniczną budynków, często przy wykorzystaniu własnych brygad techniczno-remontowych lub ściśle współpracując w tym zakresie z wyspecjalizowanymi podmiotami, o tyle we wspólnotach działania takie podejmowane są w ramach posiadanego funduszu celowego. Spółdzielnie mieszkaniowe dysponują specjalnie zgromadzonymi środkami finansowymi na te cele w ramach funduszu remontowego i planują remonty i  modernizacje globalnie, tworząc jeden plan remontów dla całej spółdzielni przy czym obciążenie wydatkowanych środków jest ewidencjonowane w odniesieniu do konkretnej nieruchomości.  Ponadto spółdzielniom mieszkaniowym, jako wiarygodnym podmiotom o bogatej tradycji, łatwiej jest pozyskać dofinansowanie na inwestycje i w ramach przetargów wynegocjować niskie ceny usług eksploatacyjnych, prac modernizacyjnych i remontowych.

 

Zdaniem spółdzielców, nowy projekt ustawy nie różni się zasadniczo od zapisów ustawy, której zapisy w ub. roku zostały zakwestionowane z przez Trybunał Konstytucyjny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że i tym razem będzie podobnie. – Każda zmiana przepisów prawnych z zasady powinna ułatwiać życie i wprowadzać zapisy wpływające na rozwój społeczny. W tym przypadku mówimy po prostu o próbach likwidacji spółdzielczości w Polsce, z którą w różnych formach (pracowniczych, bankowych, mieszkaniowych) powiązanych jest 10 mln Polaków, czyli ponad 1/4 narodu. Pytanie zasadnicze brzmi: jaki jest cel poświęcania czasu, energii i pieniędzy podatników przez ustawodawców na wielomiesięczne prace nad projektami, które z góry skazane są na wyrzucenie do kosza, z uwagi na sprzeczność z obowiązującymi zapisami w Konstytucji? – pyta retorycznie prezes D. Petrowski.

 

Magdalena Tułecka, Jacek Majewski

 

***

 

Żabianka to osiedle mieszkaniowe Gdańska, położone tuż przy granicy z Sopotem. Początków tego osiedla szukać należy w XVII w., kiedy to nad tamtejszym „Żabim Stawem” pojawili się pierwsi osadnicy.

Dziś osiedlem zarządza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Żabianka”, która powstała pod koniec 2001 r. z wydzielenia ze struktur, istniejącej od 1958 r. Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”. Najstarsze bloki mieszkalne Żabianki mają dziś po ponad 40 lat. W pierwszych, powstałych w 1972 r. wg technologii tzw. wielkiej płyty, wybudowanych na 40-hektarowym terenie, zamieszkało 100 rodzin. Już trzy lata później miał miejsce ostatni etap budowy osiedla, na którym powstało ponad 4 tys. mieszkań dla 14 tys. osób. Mieszkania jak na tamte czasy wyróżniały się wysokim standardem, np. nie posiadały już tzw. „ślepych kuchni”, a zastosowane innowacyjne rozwiązanie urbanistyczne, polegające na usytuowaniu bloków w kształcie „plastra miodu”, dawało pożądany komfort prywatności (poszczególne budynki oddalone są od siebie nawet o 300 metrów).

 

slide4_750 

 

W 1992 r. osiedle wzbogaciło się o kolejny 11-kondygnacyjny blok, ze 168 mieszkaniami. Osiedle dziś to 34 budynki, stanowiące prawdziwą enklawę o charakterze małego, spokojnego miasteczka, zamieszkiwanego przez kilkanaście tysięcy osób, którzy w na jego terenie znajdują wszystkie niezbędne do codziennego życia elementy – przedszkola, szkoły, ośrodek zdrowia, pawilony handlowo-usługowe, tereny rekreacyjne, boiska, place zabaw, ścieżki rowerowe i mnóstwo zieleni, malowniczo zagospodarowanej na charakterystycznym pagórkowatym terenie. Walorów oazy spokoju dopełniają tereny zielone przy Potoku Oliwskim, sąsiadującym z osiedlem oraz bliskość Parku Oliwskiego i nadmorskiej plaży w Jelitkowie.

W 2009 r. zakończył się proces rewitalizacji budynków, a  zmodernizowane elewacje podniosły estetykę osiedla. Spółdzielnia realizuje kolejne plany modernizacji infrastruktury, co  sprawia, że Żabianka staje się miejscem coraz bardziej przyjaznym dla jej mieszkańców.

  

sm_zabianka_logo_214

 

 

 

 

 

 

Tagi: Polska
Oceń artykuł:
zobacz ranking »
96%
4%
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2018 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.