Znaczący procent przeciwnych

Aż 42 proc. elektoratu formacji rządzącej chce, by sklepy były czynne w każdą niedzielę. Obowiązująca od marca ustawa ograniczająca niedzielny handel nie podoba się Polakom, głównie tym mieszkającym na prowincji – takie wnioski przynosi najnowszy sondaż IBRiS.

 

Grudzień pod względem dopuszczalności handlu w niedzielę będzie wyjątkowy. Na pięć niedziel sklepy będą zamknięte tylko w jedną. To efekt rozluźnienia zasad w związku ze świętami Bożego Narodzenia. Jednak już od stycznia 2019 r. handel będzie dozwolony tylko w jedną niedzielę w miesiącu. Z kolei od 2020 r. – tylko w cztery niedziele w roku. Sklepy będzie można otworzyć także w wybrane niedziele przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą.



Stopniowe ograniczanie liczby handlowych niedziel to efekt kompromisu zawartego miedzy rządzącymi a pracodawcami i związkami zawodowymi. Przedsiębiorcy sprzeciwiali się zakazowi handlu, związkowcy chcieli, by obejmował on wszystkie niedziele w miesiącu – przypomina portal Rp.pl.


Badanie przeprowadzone 27 listopada przez IBRiS na grupie 1100 Polaków pokazuje, że zdania w sprawie ograniczenia handlu są podzielone. Z jednej strony blisko 48 proc. ankietowanych chciałoby całkowitego zniesienia zakazu handlu w niedzielę, w tym 30 proc. respondentów zdecydowanie się za tym opowiada. Z drugiej strony niemal 47 proc. nie widzi potrzeby znoszenia ograniczeń – napisano w informacji.

– To pokazuje, że w tej sprawie, podobnie jak w przypadku zakazu aborcji, Polacy zaakceptowali kompromisowe rozwiązanie i nie oczekują dalszych zmian – mówi prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.


Problem robi się jednak wtedy, gdy pojawia się pomysł zaostrzenia obecnych regulacji. Aż 45 proc. respondentów jest zdecydowanie przeciwnych rozszerzeniu zakazu handlu na wszystkie niedziele w roku, a 23 proc. jest raczej przeciwnych takiemu rozwiązaniu. Całkowity zakaz handlu zdecydowanie popiera 18 proc. ankietowanych, a 9 proc. jest raczej za.


Pomimo oporu społeczeństwa politycy partii rządzącej nie rezygnują z prób zaostrzenia przepisów o handlowych niedzielach. Niewykluczone, że na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu uchwali je Sejm – wieszczy portal.


Projekt w tej sprawie złożyli politycy formacji będącej u władzy. Jak tłumaczą, nowelizacja ma usunąć przypadki nadinterpretacji zapisów ustawy. Niektóre sklepy korzystały np. z możliwości otwarcia jako placówki pocztowe. Po zmianach będą to mogły robić tylko te, dla których jest to ich główna działalność – czytamy dalej.


Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności, zauważa z kolei, że są sklepy, które „udają kawiarenki, omijając w ten sposób zakaz handlu". Chce doprecyzowania przepisów.


W nowelizacji proponuje się też katalog osób, które jako członkowie rodziny będą mogły w niedzielę pomagać właścicielowi małego sklepu w jego prowadzeniu.


Duże sklepy zamknięte w niedzielę to dolegliwość, która może przełożyć się na wynik wyborów. Aż 32 proc. badanych twierdzi, że pomysł zniesienia zakazu handlu byłby czynnikiem decydującym o wyborze politycznym. „Takiej odpowiedzi udzieliło też 10 proc. wyborców prawicowego rządu, co przekładając na wynik wyborczy z 2015 r., mogłoby oznaczać utratę nawet do 4 pkt proc." – podkreślił IBRiS w komentarzu do badania.


Z tym twierdzeniem nie zgadził się jednak Rafał Chwedoruk. – Sprawa wolności handlu nie będzie już ważnym paliwem politycznym. Opozycję bardziej ratują sprawy związane z polityką europejską niż z handlem – tłumaczy ekspert. I dodaje, że nie wierzy, by ograniczenia w istotny sposób wpłynęły na wyniki wyborów.


Z badań wynika także, że aż 42 proc. ankietowanych wyborców partii rządzącej chciałoby, by w przyszłości zakaz handlu został całkowicie zniesiony. Oczekuje tego także 77 proc. zwolenników SLD, 53 proc. wyborów Kukiz 15 oraz 60 proc. popierających Koalicję Obywatelską.


Co ciekawe, aż 94 proc. zwolenników PSL opowiedziało się przeciwko zaostrzeniu przepisów (80 proc. oczekuje całkowitego zniesienia zakazu handlu) i 57 proc. wyborców na wsi, dla których zakupy wiążą się zwykle z wyjazdem poza miejsce zamieszkania. A niedziela jest często jedynym dniem, kiedy można wybrać się na większe zakupy.


To wyborcy, „o których partia rządząca zabiega w wyborach samorządowych i którzy pozostaną dla partii rezerwuarem głosów wyborczych w 2019 r." – podkreśla IBRiS.


A w podsumowaniu prof. Chwedoruk dodaje, że jeśli rządzący dalej będą starali się kroczyć centrową drogą, to muszą starać się w sprawie zakazu handlu usytuować się na pozycji moderatora sporu między związkami zawodowymi a przedsiębiorcami.  (jmk)


Źródło i czytaj więcej: Rp.pl

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
55%
45%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2018 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.