Sprzedaj wszystko? Nie słyszeli o Catalyst

Rekordowo tanie surowce, najtańszy od lat złoty, słaniające się indeksy – z punktu widzenia posiadaczy obligacji firm, to jak obserwowanie padającego śniegu za oknem. Pod warunkiem, że…

 

…inwestorzy, którzy szukają spokoju unikają serii o niskich wartościach. Jak przekonują statystyki z ostatnich trzech lat, co czwarta seria obligacji o wartości 10 mln zł lub niższej nie została wykupiona. W tej grupie znajdziemy papiery najbardziej ryzykowne i zarazem kusząco oprocentowane, lecz wymagające ostrożności w wyborze. Jeśli jednak ktoś nie lubi adrenaliny i przypadkiem zwrócił uwagę na rating Getin Noble Banku z okresu emisji obligacji (GNB nie dorobił się oceny inwestycyjnej), może czuć się komfortowo.

 

Regułę, by omijać małe, wysoko oprocentowane emisje, potwierdził miniony tydzień. Opóźnienia w płatnościach odsetek Biomaksu i Summa Linguae okazały się tylko poślizgami, ale już wniosek o postępowanie układowe Biomedu niczego dobrego nie zwiastuje, choć trudno odmówić firmie potencjału (obecnie produkcja leków, w przyszłości osocza). Niestety, nie można powiedzieć tego samego o finansowaniu.

 

Mimo tych wydarzeń i ponownie dwucyfrowej rentowności obligacji GNB (to reakcja na przecenę akcji na giełdzie i prezydencki projekt ustawy o sprawiedliwym kursie CHF), Catalyst pozostaje zamarzniętą kałużą na tle wzburzonego oceanu rynków ościennych i słynnej już na cały świat rekomendacji RBS „sprzedaj wszystko”. Co prawda, dla zaprawionych w bojach inwestorów, lepiej brzmi hasło lansowane przez Goldman Sachs „kupuj, gdy leje się krew”, ale niekoniecznie musi ono mieć zastosowanie na polskim rynku, gdzie widoczne jest działanie czynników czysto lokalnych. Jednak – co interesujące – mimo rosnących notowań walut (zwykle oznaczało to ryzyko przyspieszenia inflacji), rynek terminowy nie zatrzymał się w swych zapędach do dyskontowania obniżek stóp procentowych przez RPP. Duże znaczenie ma tutaj taniejąca ropa naftowa, ale chyba nikt nie spodziewa się, że notowania WTI ustabilizują się w pobliżu 5 USD za baryłkę?

 

Poza notowaniami złotego podejście inwestorów do polskiego rynku widać też na rynku obligacji skarbowych. Nasze dziesięciolatki są najtańsze od połowy grudnia i ocierają się o 3 proc. rentowności. Na rynkach rozwiniętych i nie związanych z surowcami trend jest odwrotny – tylko w piątek rentowność niemieckich obligacji spadła o 8,5 proc. do 0,47 proc. Dla jasności – chodzi o dziesięcioletnie obligacje. W piątek w Europie taniały tylko obligacje Polski, Rosji i Turcji, co zastępuje wszelki komentarz (dane za stooq.pl).

 

Co dalej? Obligacje skarbowe pozostaną benchmarkiem dla korporacyjnych, więc wzrost ich rentowności przełoży się zapewne już niebawem na oprocentowanie papierów firm w nowych emisjach. Dlatego, nawet unikając junk bonds w polskim wydaniu, można ostrożnie liczyć na nieco wyższy dochód niż w 2015 roku. Czy to wystarczy by przyciągnąć nowych inwestorów detalicznych na Catalyst? A czy kiedykolwiek był z tym problem?

Emil Szweda, Obligacje.pl

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
48%
52%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2017 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Korzystanie z witryny forumbiznesu.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies.