Maciej Wasilewski - Niewidzialna ręka

Pod koniec lat pięćdziesiątych Polskę od gór do morza regularnie zalewa fala zagadkowych dobrych uczynków. Płoty same się naprawiają, pola koszą, a schody odśnieżają. A wszystko to pod tajemniczym znakiem odbitej dłoni z inicjałami N.R. Co się za tym kryło?

 

niewidzialna-reka-b-iext54494205_600

 


Wyjaśnia to książka Macieja Wasilewskiego pt. „Niewidzialna ręka”. Za akcją dobrych uczynków stał Maciej Zimiński, redaktor popularnego w PRL czasopisma  „Świat Młodych”. W siermiężnych czasach Polski Ludowej Zimińskiemu udało się dotrzeć do setek tysięcy dzieciaków i rozbudzić w nich chęć bezinteresownego pomagania innym. Chciał wykorzystać zasięg i potencjał popularnego magazynu, w którym pracował.

Dzieciakom, które bezpańsko wałęsają się po powojennych, często zrujnowanych miastach i wsiach, chce znaleźć cel i zajęcie. Zaczyna od historii o wodzach indiańskich, o duchach i o diabłach. Ostatecznie wymyśla i wprawia w ruch machinę Niewidzialnej Ręki. Relacje o swoich osiągnięciach nadsyłają Włóczykije, Sokole Oka, Wielcy Wodzowie i Czarne Stopy. Codziennie setki listów napływa do redakcji.

O skali i sile oddziaływania akcji dowiadują się redaktorzy polskiej telewizji. O dokonaniach Niewidzialnych Rąk może w końcu usłyszeć cała Polska. Co tydzień telewidzowie śledzą w napięciu relacje z Centralnej Bazy Niewidzialnych. W studio atmosfera konspiracji i tajemnicy. Prowadzący niczym dowódca wywiadu stoi w półmroku.Niewidzialni to jego sztab. Z ekranów zachęca do „ruszania do akcji”. I znajduje odzew.

Najbardziej efektywna i wyjątkowa pomoc wydarzyła się w Zagórzanach niedaleko Gorlic. 13 letni chłopiec metodą niewidzialnych przekonuje ponad 40 osób do przygarnięcia na czas ferii dzieci z pobliskiego Domu Dziecka. Akcją żyła cała Polska. Dziś wiadomo, że niektóre z nich znalazły potem domy stały. Wiadomo też, że obecnie nie udałoby się już tego powtórzyć. Spróbował autor książki, który odnalazł Antoniego – Niewidzialnego z Zagórzan. Obydwoje boleśnie się rozczarowali.  

Bolesne rozczarowanie przeżył też sam Maciej Zimiński. Po latach pracy jako naczelny redakcji oświatowych, po zmianie ustroju, odszedł w zapomnienie. Książka Wasilewskiego to nie tylko próba przypomnienia człowieka odpowiedzialnego za niemal 10 milionów bezinteresownych dobrych uczynków, dobrego ducha tysięcy polskich dzieci, autora pierwszych polskich programów edukacyjnych. To również walka o jego dobre imię.

Próba oczyszczenia z zarzutów. Historia zmieniających się układów i wpływu polityki na pojedyncze losy zwykłego człowieka. Przeplatana opowieść, w której trudy powojennej rzeczywistości zestawione są ze współczesnym konsumpcyjnym podejściem do świata i ludzi. To niestety gorzka konkluzja, że akcja Niewidzialnych możliwa była tylko w tamtych czasach i okolicznościach.  Dziś nikt nie chce być niewidzialny. Choć tli się światełko nadziei. I widział to sceptyczny na starość Zimiński. Światełko co roku z wielu miast Polski wysyłane jest do nieba. Niewidzialni stali się widzialni, a na ich czele stoi teraz Jerzy Owsiak. Zatem chęć pomocy pozostała. I to jest chyba najlepszy i najważniejszy skutek lekcji Zimińskiego.

Maciej Wasielewski - nauczyciel akademicki. Autor książki Jutro przypłynie królowa. Współautor 81:1. Opowieści z Wysp Owczych, a także antologii reporterskich: Mur. 12 kawałków o Berlinie i Obrażenia. Pobici z Polską. Prowadzi zajęcia w Polskiej Szkole Reportażu. Uczy na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Oceń artykuł:
zobacz ranking »
49%
51%
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2019 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.