Siedemnaście mgnień greckiego porozumienia

Tylko w ciągu ostatnich czterech tygodni rynki finansowe trzykrotnie nerwowo reagowały na fiasko rozmów w sprawie Grecji i trzykrotnie dyskontowały zawarcie porozumienia. Nie sposób przewidzieć, jak inwestorzy skwitują to, co działo się w miniony weekend i czy starczy im cierpliwości, by dotrwać do końca tego serialu.

 

Zaskoczeni mogą czuć się zarówno ci, którzy byli przekonani, że w niedzielę dojdzie do ostatecznego rozstrzygnięcia greckiej epopei, jak i ci, którzy sądzili, że wszystko już w tej kwestii zostało powiedziane. Nowe elementy to pięć lat Grexitu lub zastaw na greckich aktywach o wartości 50 mld euro. Nie można wykluczyć, że w najbliższych dniach pojawią się kolejne pomysły. W rezerwie pozostaje już chyba tylko zarząd komisaryczny grecką gospodarką i finansami. W każdym razie czeka nas pewnie jeszcze co najmniej jedna niedziela strachu.

Zanim do tego dojdzie, mamy przed sobą poniedziałek, który może przynieść korektę euforii z ostatnich sesji ubiegłego tygodnia. Inwestorzy mają prawo być i zawiedzeni brakiem postępów w rozmowach i niepewnością, w kwestii zatwierdzenia ewentualnych rozwiązań przez parlamenty części krajów europejskich, z greckim włącznie i politycznymi konsekwencjami całego zamieszania i zwyczajnie zniecierpliwieni. A korygować jest co, jeśli spojrzeć na niemal 6 proc. zwyżkę we Frankfurcie, czy 6,5 proc. wzrost w Paryżu, nie mówiąc o prawie 10 proc. skoku w Mediolanie i Lizbonie.

Patrząc z technicznego punktu widzenia, wspomniane zwyżki niewiele zmieniły w obrazie rynku. DAX co prawda wrócił powyżej przełamanego kilka dni wcześniej poziomu 11 tys. punktów, ale jego los wciąż jest niepewny. Bardziej prawdopodobne jest natomiast utrzymanie testowanego niedawno wsparcia tuż powyżej 10,5 tys. punktów, choć niedźwiedzie mogą starać się jeszcze raz przyjrzeć mu się z bliska. Nie można bowiem zapominać, że oprócz Grecji, nerwy inwestorów na próbę wystawia wciąż sytuacja w Chinach. Dzisiejsze dane o handlu zagranicznym po raz pierwszy od kilku miesięcy okazały się znacznie lepsze niż się spodziewano. Eksport wzrósł o 2,8 proc., choć spodziewano się spadku, a import obniżył się o jedynie 6,1 proc., wobec oczekiwanego spadku o 15 proc.

W środę zaś czeka nas publikacja danych o dynamice chińskiego PKB, która po raz pierwszy od czasu globalnego kryzysu finansowego może znaleźć się poniżej 7 proc. W przypadku rozczarowania na niewiele mogą zdać się administracyjne próby zahamowania przeceny, a jedynym ratunkiem może okazać się zdecydowana reakcja chińskiego banku centralnego.

Zachowanie naszego rynku wciąż pozostaje zagadką. WIG20 bez entuzjazmu i dynamiki poddawał się w czwartek i piątek optymizmowi płynącemu z Frankfurtu i Paryża, ale paradoksalnie, niewielka skala odreagowania może być atutem, w przypadku pogorszenia się nastrojów w otoczeniu, przynajmniej w pierwszym momencie. Jeśli główne giełdy spanikują, warszawskim bykom trudno będzie utrzymać pozycje i poziom 2200 punktów szybko może ponownie znaleźć się w grze.

Chińskie dane dobrze podziałały na giełdy azjatyckie, gdzie Nikkei rośnie o 1,5 proc., a Shanghai Composite o 2,5 proc. Tanieje jednak miedź i to aż o 1,5 proc. Nie niewielkich minusach notowane są kontrakty na amerykańskie i europejskie indeksy.

 

Roman Przasnyski, analityk niezależny

Oceń artykuł:
zobacz ranking »
51%
49%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Korzystanie z witryny forumbiznesu.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies.