Polski handel musi się zjednoczyć

Wśród największych sieci handlowych w Polsce próżno szukać marki z polskim kapitałem. Najczęściej odwiedzane przed Polaków sklepy to punkty międzynarodowych korporacji. Jedyną szansą na repolonizację sektora dystrybucji jest konsolidacja polskiego kapitału.

 

Ostatnie wydarzenia na rynku dystrybucji nie napawają optymizmem. Upadłość ogłosiła Alma, problemy finansowe przytrafiły się sieci Piotr i Paweł, która musiała szukać inwestora. Na sprzedaż wystawiono również Stokrotkę. – Sytuację na rynku dobrze odzwierciedla stworzona przez nas lista sieci dystrybucyjnych, w której dokładnie widać dysproporcje pomiędzy polskim i zagranicznym kapitałem. Na 50 firm zgromadzonych w bazie przypada tylko 17 rodzimych. Ma to duże znaczenie, ponieważ część tych firm nie odprowadza podatków w naszym kraju – oznajmia Przemysław Popek, ekspert portalu NaszHandel.pl. Co więcej, figurujące na liście polskie sklepy to w większości małe, lokalne marki, które funkcjonują w obrębie określonego regionu i nie są bezpośrednim konkurentem dla największych graczy. Optymizmem napawają wyniki finansowe takich firm jak Dino i Livio, które notują systematyczny wzrost. Jest to jasny sygnał, że rywalizacja z największymi sieciami jest możliwa. Stały rozwój największych sieci polega między innymi na wykupowaniu mniejszych sieci i zastępowanie ich logotypów własną marką. Taką sytuację mogliśmy ostatnio oglądać w przypadku przewoźników. Niemiecki Flixbus wykupił funkcjonującą w Polsce szkocką markę PolskiBus i stopniowo likwiduje ją z rynku. Rozdrobniony, polski kapitał nie będzie w stanie obronić się przed sukcesywną ekspansją największych firm. Niestety pierwsza próba konsolidacji polskiego sektora detalicznego zakończyła się niepowodzeniem. Cztery lata temu z inicjatywy firm takich jak: Piotr i Paweł, Topaz oraz Bać-Pol powstała Grupa Handlowa PL Plus, do której z czasem dołączył Polomarket. Powstała w ten sposób spółka miała integrować polski handel i pomóc w konkurencji z międzynarodowymi podmiotami, stając się do 2021 roku piątą siłą na rynku. Obecnie  Grupa Handlowa PL Plus jest w stanie likwidacji, a polskie sieci sklepów pozostają rozproszone i często niezauważalne. Najlepszym tego przykładem jest firma Społem, która posiada łącznie więcej sklepów średnio powierzchniowych niż Biedronka i Lidl ujęte razem. Blisko 4 tys. sklepów funkcjonuje pod szyldem Społem. Natomiast Biedronka posiada 2,8 tys. punktów sprzedaży z kolei Lidl ponad 630. Po mimo tak znaczącej przewagi w ilości sklepów pomiędzy siecią Społem a zagranicznym kapitałem, panuje powszechne przekonanie o dominacji zagranicznych sieci dystrybucji w naszym kraju. Podjęcie wspólnych działań przez polskie sieci dystrybucyjne mogłoby przynieść pożądane efekty marketingowe i finansowe, co pozwoliłoby odwrócić sytuację na rynku dystrybucji.

 

Mamy dostatecznie dużo przykładów, które potwierdzają, że współpraca i wymiana doświadczeń przynoszą obopólną korzyść. Możemy to zaobserwować w przypadku elektromobilności. Grupa Lotos, TVP, Poczta Polska, Enea Serwis oraz Krajowe Zakłady Łączności podpisały porozumienie o współpracy w sprawie elektromobilności. Podjęta współpraca ma wspierać rozwój napędu elektrycznego w Polsce i prowadzić do rozwoju własnych flot pojazdów poprzez budowanie odpowiedniej infrastruktury. To nie jedyne szerokie porozumienie w segmencie elektromobilności. Dzięki intensywnej współpracy pomiędzy administracją rządową, samorządami i przedsiębiorcami Polska stała się jednym z europejskich liderów w popularyzacji elektrycznego transportu publicznego. Innym przykładem korzyści płynących z podejmowanej współpracy może być Rada Inwestorów w Afryce, którą tworzą polscy przedsiębiorcy prowadzący duże inwestycje na tym kontynencie. Celem powołanej organizacji jest między innymi przecieranie szlaków dla innych polskich firm, które chciały rozpocząć działalność w Afryce. – Powołanie organu zrzeszającego polskie sieci dystrybucyjne przyniosłoby wiele korzyści dla każdego kto zaangażuje się w projekt. Oprócz walorów ekonomicznych i edukacyjnych taka współpraca miałaby jeszcze jedną zaletę. Stworzenie jednej, spójnej marki zrzeszającej polskich przedsiębiorców pomogłoby budować ich rozpoznawalność. Wiele osób nie dostrzega tego jaki kapitał stoi za poszczególną marką i mylnie uznaje wiele zagranicznych sklepów za polski – dodaje Przemysław Popek, ekspert portalu NaszHandel.pl. Przejrzyste i intuicyjne oznaczenie, którym sygnowane byłby polskie sklepy pozwoliłoby konsumentom łatwo odróżnić je od zagranicznej konkurencji. Biorąc pod uwagę rosnące znaczenie patriotyzmu gospodarczego, tego typu oznaczenie może wpłynąć na decyzje zakupowe Polaków. Taka sytuacja byłaby też korzystna dla producentów, którzy mogliby poprzez jedną instytucję trafić do szerokiej sieci placówek.

 

Nie będziemy w stanie rywalizować z zagranicznym kapitałem jeżeli nie nauczymy się współpracować między sobą. Pojedyncza sieć sklepów ma małe szanse na sukces w starciu z gigantami. Jednak połączona, spójna sieć dystrybucji byłaby poważnym rywalem dla każdej z sieci.

 


Tagi: Handel,
Oceń artykuł:
zobacz ranking »
57%
43%
Autor
Zaloguj się i komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
Obrazek
Podaj kod
 
Copyright © ForumBiznesu.pl 2012-2018 - Design & Engine - portale internetowe - FineCMS.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.