VOSS 2026

Resort finansów zabiega o wprowadzenie nowego podatku

Resort finansów zabiega o wprowadzenie nowego podatku

Przygotowana przez rząd ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych (tzw. windfall tax) czeka na podpis prezydenta – podał serwis MSN.com/pl. 

Tymczasem Polska Grupa Paliwowa zaapelowała o zawetowanie przepisów lub skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. "Ustawa może przyspieszyć koncentrację rynku, osłabić polskich niezależnych importerów i zwiększyć zależność od kilku największych, zagranicznych graczy" - piszą w swoim apelu do prezydenta przedsiębiorcy zrzeszeni w PGP. Firmy mają też inny zarzut: podatek ma działać wstecz - zaznaczono.
 
Nowy podatek od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych może przynieść budżetowi państwa 4 mld zł, a ok. 3,8 mld zł miałoby zasilić budżet już w 2026 r. 

Nowe przepisy mogą wejść w życie już 1 sierpnia 2026 r., ale pod warunkiem, że ustawę podpisze prezydent – podkkreślono w treści informacji.

– Nowa danina umożliwia redystrybucję części ponadnormatywnych zysków przedsiębiorstw sektora naftowego - które w normalnych warunkach rynkowych nie zostałyby osiągnięte – poprzez wykorzystanie ich m.in. do sfinansowania działań osłonowych, obciążających budżet państwa - wskazano we wpisie zamieszczonym w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów.

Przypomniano - ustawa wprowadzi jednorazowy podatek w wysokości 60% od „nadzwyczajnych zysków” osiągniętych między 1 marca a 31 grudnia 2026 r. przez firmy zajmujące się wytwarzaniem paliw ciekłych (przerobem ropy naftowej, produkcją benzyn silnikowych i olejów napędowych) lub obrotem tymi paliwami z zagranicą.

– Pierwsza zaliczka, obejmująca okres od marca do lipca 2026 r., zostanie rozłożona na cztery równe części, płatne w terminach od września do grudnia 2026 r. Mechanizm ten ograniczy ryzyko zaburzeń płynności finansowej przedsiębiorców - podał resort finansów.

Według danych Ministerstwa Finansów nowa danina może objąć ok. 20–30 podmiotów w całej Polsce. Resort wskazywał, że gwałtowny wzrost cen wywołany napięciami na Bliskim Wschodzie sprawił, iż część firm działających na rynku paliw osiągnęła zyski znacznie przekraczające dotychczasowe wyniki. To właśnie te dodatkowe przychody mają być opodatkowane. Pieniądze pozyskane z tego tytułu pomogą w sfinansowaniu rozwiązań osłonowych, które łagodziły skutki wysokich cen paliw.

- CPN kosztował ok. 5 mld zł przez trzy miesiące, a projektowany podatek ma przynieść ok. 4 mld zł. Oznacza to, że nie jest to przede wszystkim narzędzie redystrybucji „rent kryzysowych”, lecz próba częściowego odzyskania przez państwo środków wydanych wcześniej na osłonę cen paliw. Jeśli państwo jednocześnie ogranicza ceny detaliczne i obniża podatki, to część potencjalnej renty kryzysowej już wcześniej została „skonsumowana” przez sam mechanizm CPN. Dlatego obecny podatek ma w dużej mierze charakter fiskalny, a nie czysto antyrentowy. To nie oznacza, że podatek jest z definicji bezzasadny - oceniał Paweł Wojciechowski, główny ekonomista BCC.

Wojciechowski odwołał się do doświadczeń innych państw – czytamy dalej.

- Na przykład Włochy pokazały, jak łatwo przeszacować wpływy i jak szybko pojawiają się spory o podstawę opodatkowania, jeśli podatek nie odróżnia w sposób precyzyjny nadzwyczajnej renty od zwykłego wyniku operacyjnego. Z kolei Wielka Brytania pokazała, że nawet jeśli podatek przynosi budżetowi dochody, to przy zbyt wysokiej efektywnej stopie opodatkowania szybko pojawia się argument o osłabieniu inwestycji i wzroście niepewności regulacyjne - dodał ekonomista.

O zawetowanie ustawy zaapelowała Polska Grupa Paliwowa, która zrzesza polskich niezależnych przedsiębiorców rynku paliwowego — importerów, dystrybutorów i operatorów stacji paliw. Organizacja uważa, że ustawa może wywołać długotrwałe skutki dla struktury rynku paliw w Polsce. Według PGP, ustawa może przyspieszyć koncentrację rynku, osłabić polskich niezależnych importerów i zwiększyć zależność od kilku największych, zagranicznych graczy.

– To ryzyko nie dotyczy wyłącznie przedsiębiorców paliwowych. Dotyczy konkurencji, bezpieczeństwa dostaw i odporności krajowego rynku - napisali w apelu przedsiębiorcy.

Polska Grupa Paliwowa ma też inny zarzut — twierdzi, że ustawa łamie zasadę, zgodnie z którą prawo nie może działać wstecz (podatek miałby obowiązywać od 1 sierpnia, ale obejmować okres już od 1 marca). Podobną wątpliwość zgłaszała Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego.

- Rozumiemy presję budżetową, z jaką mierzy się dziś rząd. Nie rozumiemy jednak, dlaczego ma być ona rozwiązywana kosztem zasady, która przez dekady chroniła wszystkich podatników w Polsce, niezależnie od branży — mówił Robert Petruczuk, prezes PGP.

PGP powołuje się na opinię konstytucjonalisty Ryszarda Piotrowskiego, prof. UW. Według niego ustawa jest niezgodna z Konstytucją RP, bo narusza art. 2 (zakaz działania prawa wstecz i zasadę zaufania obywateli do państwa), ale też art. 31 ust. 3 (zasadę proporcjonalności) oraz art. 32 i art. 64 ust. 2 (zasadę równości).

– Opiniowana ustawa jest niezgodna z art. 2 Konstytucji RP w zakresie, w jakim narusza zakaz retroaktywnego działania prawa przez to, że obejmuje opodatkowaniem okres sprzed jej wejścia w życie. Zachowanie równowagi budżetowej nie jest wartością konstytucyjną, która usprawiedliwia naruszanie zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa […]. Opodatkowanie sektora paliwowego […] tylko dlatego, że osiąga on zyski, w sytuacji, w której zyski osiągają także inne branże gospodarki, nie jest społecznie sprawiedliwe - czytamy w opinii prof. Ryszarda Piotrowskiego.

Podatek nadzwyczajny dotyczy sytuacji, które już się wydarzyły, a nie wydarzą w przyszłości — wyjaśniał resort finansów

Resort finansów broni przepisów — podatek dotyczy nadzwyczajnych okoliczności rynkowych i z samego założenia ma "przechwytywać niespodziewane zyski" wynikające np. z kryzysów, które już się wydarzyły.

– Ten problem był analizowany w Ministerstwie Finansów i Rządowym Centrum Legislacji. Charakter podatków nadzwyczajnych, a to jest taki podatek nadzwyczajny, ma ten przymiot, że dotyczy czegoś, co się nadzwyczajnie wydarzyło, więc jego charakter z istoty rzeczy musi się choć chwilę cofnąć w czasie i dlatego też nasza propozycja ma taki charakter. Nie jest to podatek od zysków, które kiedyś być może się zrealizują w przyszłości, to nie jest uniwersalny podatek, tylko podatek nadzwyczajny - wyjaśniał wiceminister finansów Jarosław Neneman, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Tego typu rozwiązanie rekomenduje też Komisja Europejska w celu stabilizacji rynków i wsparcia budżetu - zaznaczono.

Wątpliwości przedstawił też inny prawnik — dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z UW. Według niego skumulowane opodatkowanie wyniesie co najmniej 79 proc. (windfall tax ma wynosić 60 proc., ale niezależnie od tej daniny podmioty objęte ustawą podlegają standardowemu 19-proc. podatkowi CIT, co oznacza łączne obciążenie na poziomie co najmniej 79 proc.). Zaleśny kwalifikuje przepisy jako "naruszenie konstytucyjnego rdzenia własności oraz faktyczną konfiskatę, zbliżoną do kontrybucji" – podkreślono w podsumowaniu.   (jmk)

Foto: Pixabay.com
Źródło: MSN.com/pl

 

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.