Fot: Nabrzeże Helskie w Porcie Gdynia
Dzisiejsza gospodarka funkcjonuje w realiach globalnej konkurencyjności na niespotykaną wcześniej skalę. Rodzimi przedsiębiorcy postulują o tworzenie lepszych możliwości finansowych i warunków prowadzenia biznesu, a tym samym zaangażowanie ich w tak duże inwestycje, jak budowa pierwszej elektrowni jądrowej w kraju. Udział w tej realizacji polskiego przedsiębiorstwa DORACO sprawił, że powraca dyskusja na temat konieczności zwiększania znaczenia rodzimych podmiotów w tego typu projektach. Czy jest szansa na to, żeby nasze firmy pełniły w nich funkcję generalnego wykonawcy?
Rozmowa z Andżeliką Cieślowską, Prezesem Zarządu DORACO Sp. z o.o.
Dlaczego nasze przedsiębiorstwa nie są wiodącymi w realizacji publicznych, wielkich inwestycji? Jakie mechanizmy pomogłyby w zwiększeniu ich znaczenia w tym zakresie?
Paradoksalnie, często zdarza się, że głównym wykonawcą zostaje zagraniczne konsorcjum, które jest nim wyłącznie na papierze, tylko dlatego, że dostarcza referencje. Nic poza tym. Zatrudnia pracowników kontraktowych na zlecenie na czas realizacji, nie inwestuje w Polsce, podpisuje kontrakt z polskim podwykonawcą, który de facto za niego realizuje zadania lidera. To jest postawione na głowie.
W przypadku inwestycji elektrowni jądrowej, Polska faktycznie nie dysponuje taką technologią. Udział DORACO w pierwszym etapie – pracach przygotowawczych, jest efektem decyzji, które podjęliśmy już trzy lata temu, kiedy nie były jeszcze znane szczegóły inwestycji, a dla wielu pomysł był mrzonką. Powołaliśmy w firmie pion związany z energetyką i obronnością. Wynikiem są nasze dzisiejsze, pierwsze zlecenia. Głównym wykonawcą jest amerykańskie konsorcjum Bechtel-Westinghouse. Rozmowy z Bechtelem podjęliśmy przed trzema laty, jako jedna z pierwszych polskich firm. Nasze zadania obejmują prace przygotowawcze do rozpoczęcia zasadniczych robót. Ale jest sporo innych obszarów, które chcemy realizować i jesteśmy w procesie ofertowania.
Jeśli chodzi o czynniki, które pomogłyby w zwiększeniu udziału krajowych wykonawców w tak dużych inwestycjach, to jest bardzo istotne zagadnienie, o którym należy mówić otwarcie i motywować rządzących, aby wykorzystali ten czas dla wzmocnienia polskiego kapitału i przedsiębiorców. Wiele krajów dba o rodzime firmy. Polska natomiast stwarza trudności implementując dyrektywy na poziomie wyższym, niż wymaga tego Unia Europejska. Od lat postulujemy, aby dać polskiemu kapitałowi możliwość skorzystania z tego olbrzymiego okna inwestycyjnego. Nie mamy szans konkurować z globalnymi graczami, kiedy musimy sprostać wymogom przetargowym, w których zamawiający ogłaszają zlecenia o olbrzymich wolumenach i pod nie dopasowuje kryteria udziału. Jeśli wartość kontraktu wynosi kilka mld zł, to firma startująca musi wykazać się analogiczną skalą działania. Tymczasem giganci uwzględniają cały potencjał koncernowy. W efekcie polskie firmy pojawiają się w takich inwestycjach jako drugi lub trzeci podwykonawca. Zatem, należy dopasować inwestycje do skali i realnych możliwości rynku. Duże realizacje powinno dzielić się na mniejsze etapy.
Kolejną barierą może być obowiązek posiadania doświadczenia, którego nie sposób zdobyć w Polsce z uwagi na brak realizacji inwestycji podobnego typu. Tak jest na przykład przy projekcie Port Polska. Przecież w Polsce nigdy nie budowano tak dużego lotniska i infrastruktury towarzyszącej. Jeśli brakuje praktyki oraz technologii, to podmiot zagraniczny ją posiadający, powinien zostać naszym partnerem.
A czy DORACO, jako lider takich inwestycji, jak budowa Naftoportu w Gdańsku, angażuje jako partnerów rodzime firmy?
Patriotyzm gospodarczy jest w nas mocno zakorzeniony. Utożsamiamy się z ideą „local content”. To interes narodowy, będący gwarancją bezpieczeństwa, kiedy zostanie przerwany łańcuch dostaw, czego doświadczyliśmy w covidzie. Im więcej kapitału i doświadczenia znajdzie się w polskich firmach, tym bardziej umocnimy się finansowo oraz kompetencyjnie i będziemy chętniej inwestować na polskim rynku.
Od pierwszego dnia naszej działalności, od 1991 r., jako prywatny podmiot, z polskim kapitałem, stawiliśmy czoła wielkim, państwowym przedsiębiorstwom oraz globalnym koncernom, które szybko zdominowały naszą gospodarkę. Do dziś dużym wyzwaniem jest skuteczne konkurowanie z firmami koncernowymi o globalnym zasięgu, zwłaszcza, że nie odczuwamy znaczącego wsparcia ze strony kolejnych rządów.
Mimo to wypracowaliśmy ugruntowaną pozycję i silną markę. Jesteśmy wybierani jako wykonawca ze względu na doświadczenie oraz sposób i jakość prowadzenia inwestycji. Mamy indywidualną strategię w tym zakresie. Dużą wagę przykładamy do elastyczności procesów oraz współpracy z inwestorem, przejmując od niego obowiązki formalne. Pełnimy funkcję integratora, włączamy się również w finansowanie pomostowe do momentu ustabilizowania się budżetu projektu. Podejmujemy szybkie decyzje. Jesteśmy ukierunkowani na rozwiązywanie problemów, a nie ich generowanie.

Rozmawiała Joanna Chrustek
