Szukanie schronienia?

Szukanie schronienia?

Rentowność obligacji w USA ponownie zmierza w kierunku minimów, a w piątek w Europie obligacje taniały, drożały natomiast metale szlachetne. Inwestorzy szukają bezpiecznych przystani.

Trudno powiedzieć, czy znajdą je tam, gdzie ich szukają, ale rentowność 10-letnich obligacji USA spadła w piątek do 0,57 proc. dotykając w ten sposób dołków z 10 lipca i połowy kwietnia, za którymi jest już tylko minimum z marcowej paniki (0,397 proc.). Rentowność obligacji skarbowych topnieje od wielu dni, dokładniej od 8 czerwca i dotyczy to zarówno obligacji USA jak i papierów w Europie, co stoi w pewnej sprzeczności w zachowaniu indeksów giełdowych (wzrosty) oraz coraz większej liczbie danych potwierdzających ożywienie gospodarcze czy też raczej zażegnanie ryzyka długotrwałej recesji. Niemniej i w przeszłości obserwowaliśmy podobny trend – akcje drożały, a rentowności spadały i nie miało to nic wspólnego z przewidywaniami dotyczącymi inflacji czy też zwiększenia podaży długu, ale ze zwiększaniem bilansów banków centralnych.

Czy tym razem jest inaczej, a zakupy obligacji dyktował inwestorom strach przed kupowaniem coraz droższych akcji? Wkrótce się przekonamy, warto tylko odnotować, że w czwartek i piątek rentowności obligacji rosły w Europie (w USA nadal spadały), co być może należy wiązać z uchwaleniem programu pomocowego – pieniądze będą musiały się znaleźć. Zresztą mówimy o „skoku” niemieckich bundów o 5 pkt bazowych – rzecz istotna tylko dlatego, że jeszcze punkt, a najlepiej dwa lub trzy, a przełamany zostanie krótkoterminowy trend spadkowy. Natomiast droga do wzrostu rentowności powyżej naprawdę istotnego poziomu (-0,2 proc.) jest wciąż daleka, w piątek po południu było to -0,44 proc. Niemniej, jeśli ktoś wierzy wykresom i dywergencjom – obiecują one zmianę wieloletniego trendu, nie wiadomo tylko kiedy, a ma to zwykle istotne znaczenie dla inwestorów.


Wiadomo natomiast kiedy inflacja ma zanotować dołek w Polsce. Według projekcji inflacyjnej NBP wskaźnik wzrostu cen osiągnie minimum na poziomie 1,3 proc. w I kwartale przyszłego roku. Czyli akurat wtedy, kiedy w nowe okresy odsetkowe wejdą sprzedawane w okresie największego boomu obligacje indeksowanych inflacją (w komentarzach przestrzegliśmy, by uważać na efekt wysokiej bazy). Niemniej, kupione wówczas obligacje czteroletnie dawały 2,4 proc. odsetek w pierwszym roku, jest więc szansa na to, że inflacja zostanie pokonana. W kolejnych kwartałach inflacja ma stopniowo rosnąć, do 1,5-1,6 proc. w II półroczu przyszłego roku i osiągnąć 2,2 proc. w II półroczu 2022 r. Daje to perspektywę osiągnięcia ok. 2,4 proc. średniego zysku z inwestycji w obligacje czteroletnie indeksowane inflacją, które zostałyby kupione w II półroczu br. Oczywiście, o ile NBP trafi z projekcją inflacyjną w punkt, a trzeba dodać – bez złośliwości – że w ostatnich latach raczej projekcja nie doszacowywała tempa wzrostu cen w Polsce. Dzięki projekcji mamy zgrubne pojęcie o tym, czego możemy spodziewać się po papierach, które były w ostatnich latach największą i najbardziej udaną konkurencją dla papierów korporacyjnych oferowanych inwestorom indywidualnym. Widzą to też ich nabywcy. Ghelamco w czerwcu i lipcu przeprowadziło cztery emisje publiczne dla inwestorów indywidualnych warte łącznie 205 mln zł. Łączny popyt sięgnął zaś 446 mln zł – tak podziałała na inwestorów możliwość ulokowania pieniędzy na stałe 6,1 proc. przez 3,5 roku. Wygląda na to, że zainteresowanie obligacjami korporacyjnymi wśród indywidualnych nabywców może w tym roku nawiązać – przynajmniej pod względem przewagi popytu nad ofertami – do najlepszych momentów z lat 2015-17.

 


Emil Szweda, Obligacje.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Portal internetowy ForumBiznesu.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.