Ministerstwo Zdrowia już teraz rewiduje swoje prognozy – pierwotnie szacowana dotacja w wysokości 26 mld złotych prawdopodobnie wzrośnie do co najmniej 30 mld złotych – wskazał serwis MSN.com/pl.
Według Łukasza Kozłowskiego nowa reguła wydatkowa wymusi na państwie trudne wybory. Aby dołożyć pieniędzy do NFZ, rząd będzie musiał albo drastycznie ciąć wydatki w innych obszarach, na przykład w edukacji czy infrastrukturze, albo szukać dodatkowych dochodów, co zazwyczaj oznacza podnoszenie podatków lub składek - zaznaczono.
Może się to odbywać na różne sposoby: albo przez nakładanie limitów na różne rodzaje świadczeń, wprowadzenie zasad rozliczania świadczeń wykonanych ponad limit, które zniechęcają do ich udzielania, albo kontraktowanie mniejszej liczby świadczeń - zaznaczył ekspert cytowany przez rynekzdrowia.pl
Nie będzie już możliwości powiększenia budżetu zdrowotnego w sposób, który po prostu zwiększy deficyt budżetu państwa. To sprawia, że każda dodatkowa operacja w ciągu roku stanie się niemal niemożliwa do przeprowadzenia, a Fundusz będzie musiał funkcjonować wyłącznie w oparciu o to, co wypracuje ze składek i co otrzyma w ramach sztywno określonej dotacji budżetowej na starcie roku – podkreślono w informacji.
Najbardziej niepokojącą konsekwencją finansowego zaciskania pasa jest ryzyko ograniczenia liczby świadczeń kupowanych przez Fundusz. Jeśli nie będzie zgody na wyższe składki, a budżet państwa nie będzie mógł „dosypać” pieniędzy ze względu na regułę SRW, jedyną drogą dla NFZ stanie się szukanie oszczędności kosztem pacjentów - napisano.
Eksperci przewidują różne scenariusze: od wprowadzania sztywnych limitów na konkretne rodzaje zabiegów, przez kontraktowanie mniejszej liczby wizyt, aż po mechanizmy zniechęcające szpitale do przyjmowania pacjentów ponad wyznaczone limity – czytamy dalej.
Pierwsze zwiastuny tych zmian już się pojawiły. W kwietniu bieżącego roku NFZ wprowadził tzw. stawki degresywne w drogiej diagnostyce. Oznacza to, że za badania wykonane ponad limit określony w kontrakcie – takie jak gastroskopia, kolonoskopia, rezonans magnetyczny czy tomografia – Fundusz płaci placówkom jedynie 50-60 proc. ich wartości, zamiast dotychczasowych 100 proc. Szacuje się, że ten ruch przyniesie w 2026 roku ponad 620 mln złotych oszczędności. Przedstawiciele szpitali oraz organizacje pacjenckie nie kryją oburzenia, twierdząc, że przywraca to limity na badania, które dotychczas były nielimitowane - podkreślono.
Istnieje realne zagrożenie, że placówki medyczne, bojąc się zadłużenia, przestaną przyjmować pacjentów – w tym osoby onkologiczne – po wyczerpaniu miesięcznej puli środków. Możliwe będzie zatem wydłużenie i tak już rekordowych kolejek do specjalistów oraz późniejsza diagnostyka chorób, co bezpośrednio przekłada się na skuteczność leczenia – wskazano w podsumowaniu. (jmk)
Foto: Pixabay.com
Źródło: MSN.com/pl
Zmiany i ograniczenia w lecznictwie na NFZ w 2027 roku
