Podniesienie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. do 140 tys. zł mogłoby nieznacznie wesprzeć wzrost gospodarczy, nie powodując jednocześnie wyraźnego wzrostu inflacji. Znacznie większe konsekwencje miałaby jednak szeroka reforma PIT obejmująca także podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł. W takim wariancie szybszy wzrost gospodarczy zostałby okupiony wzrostem deficytu, długu publicznego oraz ryzyka pogorszenia ratingu Polski – wynika z analizy ekonomistów mBanku wykorzystującej model Oxford Economics.
Debata o zmianach w podatku PIT ponownie nabiera znaczenia. Jedną z rozważanych propozycji jest podniesienie drugiego progu podatkowego z obecnych 120 tys. zł do 140 tys. zł. Projekt tego rodzaju pojawił się m.in. z inicjatywy Polski 2050 – wskazał serwis CEO.com.pl.
Ekonomiści mBanku postanowili sprawdzić, jakie byłyby makroekonomiczne konsekwencje takich zmian – nie tylko dla wpływów podatkowych, ale również dla PKB, inflacji, deficytu finansów publicznych i długu. Do symulacji wykorzystano model Oxford Economics. Autorzy analizy zastrzegają przy tym, że wyniki modelu nie są prognozą mBanku, lecz symulacją pokazującą różnice pomiędzy scenariuszem bazowym a wariantami zmian podatkowych – zaznaczono w informacji.
Najłagodniejszym z analizowanych wariantów jest podniesienie drugiego progu PIT ze 120 tys. do 140 tys. zł – napisano .
Według przywoływanych przez mBank szacunków koszt takiego rozwiązania dla finansów publicznych wyniósłby około 11,2 mld zł. Odpowiadałoby to obniżeniu efektywnej stawki PIT o około 0,4 pkt proc. względem obecnego systemu – podał serwis.
Model Oxford Economics wskazał, że gospodarczy efekt takiej zmiany byłby pozytywny, ale stosunkowo niewielki. W 2027 r. poziom PKB byłby o około 0,1 pkt proc. wyższy niż w scenariuszu bez reformy – czytamy.
Jednocześnie dodatkowa konsumpcja nie powinna w tym wariancie wywołać zauważalnego przyspieszenia inflacji. Różnice w modelowych odczytach CPI są niewielkie – podkreślono dalej.
Znacznie wyraźniej zmiana byłaby widoczna w finansach publicznych. Roczny deficyt zwiększyłby się o około 0,2 proc. PKB, a do 2030 r. zadłużenie sektora publicznego byłoby o około 0,5–0,6 pkt proc. PKB wyższe niż bez zmiany przepisów – zaznaczono.
Mechanizm gospodarczy obniżenia podatków jest stosunkowo prosty. Jeżeli gospodarstwa domowe oddają państwu mniejszą część dochodów, rośnie ich dochód rozporządzalny – wskazano.
Część dodatkowych pieniędzy trafia do konsumpcji, część natomiast zwiększa oszczędności. Większe wydatki konsumentów wspierają sprzedaż przedsiębiorstw i pośrednio zwiększają wpływy budżetowe z VAT – napisano dalej.
Nie oznacza to jednak, że obniżka PIT finansuje się sama. Jak zwracają uwagę ekonomiści mBanku, wzrost dochodów z podatków pośrednich jest zdecydowanie mniejszy od bezpośredniego ubytku wpływów z podatku dochodowego – zaznaczył serwis.
Istotne jest również to, kto korzysta na zmianie podatkowej. Podniesienie drugiego progu PIT dotyczy przede wszystkim osób o relatywnie wyższych dochodach. Takie gospodarstwa zwykle przeznaczają mniejszą część dodatkowych dochodów na bieżącą konsumpcję niż gospodarstwa mniej zamożne, a większą część oszczędzają – wskazano dalej.
Autorzy analizy podkreślili, że model Oxford Economics nie uwzględnia w pełni tej różnicy i stosuje podobny mnożnik fiskalny niezależnie od poziomu dochodów podatników. Oznacza to, że faktyczny impuls konsumpcyjny wynikający z podniesienia drugiego progu może być nawet słabszy niż wskazała symulacja – podano.
Znacznie poważniejsze konsekwencje dla gospodarki i budżetu miałoby podniesienie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł.
Według danych Ministerstwa Finansów przytoczonych przez ekonomistów mBanku ubytek dochodów z PIT w takim wariancie mógłby sięgnąć około 58,7 mld zł – czytamy.
Model wskazał, że w pierwszym roku po wprowadzeniu takiej reformy wzrost gospodarczy zostałby zauważalnie wzmocniony. Z czasem efekt jednak słabnie – oceniono.
Problemem pozostają finanse państwa. Deficyt sektora finansów publicznych zwiększałby się o około 0,8–1 pkt proc. PKB rocznie, a poziom długu do 2030 r. byłby o około 2,8–3 pkt proc. PKB wyższy niż w scenariuszu bazowym – napisano.
Ekonomiści przeanalizowali również znacznie bardziej ekspansywny wariant: jednoczesne zwiększenie kwoty wolnej do 60 tys. zł i podniesienie drugiego progu podatkowego do 200 tys. zł.
Byłby to już impuls fiskalny o skali mogącej wyraźnie zmienić parametry całej gospodarki – wskazano dalej.
Według modelu PKB w 2027 r. byłby w takim scenariuszu prawie o 1 proc. wyższy niż przy obecnych zasadach podatkowych. Również w kolejnych latach poziom aktywności gospodarczej pozostawałby wyższy, choć efekt stopniowo by wygasał - zaznaczono.
Znacznie mocniejszy popyt zacząłby jednak oddziaływać na ceny. W dłuższym okresie inflacja CPI mogłaby być około 0,3 pkt proc. wyższa niż w scenariuszu bazowym – wyliczono.
To z kolei oznaczałoby reakcję polityki pieniężnej. Model sugeruje, że średni poziom stóp procentowych w cyklu mógłby być o około 25 punktów bazowych wyższy – napisano.
Jeszcze większym problemem byłby deficyt. W tym wariancie zwiększałby się on o około 1,2–1,5 pkt proc. PKB, natomiast zadłużenie w 2030 r. byłoby o około 4,2 pkt proc. PKB wyższe niż bez reformy – czytamy w prognozie.
Konsekwencje zmian podatkowych nie ograniczają się do PKB i inflacji. Przy dużym wzroście deficytu coraz większego znaczenia nabiera ocena stabilności polskich finansów przez inwestorów oraz agencje ratingowe – oceniono.
W przypadku samego podniesienia drugiego progu PIT model Oxford Economics nie wskazał znaczącego pogorszenia oceny ryzyka kredytowego Polski – wskazano.
Sytuacja zmienia się jednak przy znacznie kosztowniejszym podniesieniu kwoty wolnej – podkreślono w treści.
W dodatkowym modelu decyzyjnym wykorzystanym przez ekonomistów mBanku pojedynczym najbardziej prawdopodobnym wynikiem staje się wówczas rating na poziomie A3, czyli ocena oznaczająca pogorszenie względem obecnej sytuacji. Autorzy traktują to jako sygnał, że szeroka reforma podatkowa mogłaby realnie zwiększyć ryzyko obniżenia ratingu Polski – napisano dalej.
Z przeprowadzonych symulacji wynika więc, że samo podniesienie drugiego progu PIT do 140 tys. zł byłoby dla gospodarki ruchem stosunkowo niewielkim. Gospodarstwa domowe otrzymałyby dodatkowy dochód, PKB zostałby lekko podbity, a wpływ na inflację byłby marginalny.
Ceną byłoby jednak trwałe pogorszenie salda finansów publicznych – podano w ocenie skutków finansowych.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku jednoczesnego znaczącego podniesienia kwoty wolnej oraz progów podatkowych. Taka reforma może krótkoterminowo mocno wesprzeć konsumpcję i wzrost gospodarczy, ale oznacza również wyższą inflację, większy deficyt, szybszy przyrost długu i większe ryzyko negatywnej reakcji agencji ratingowych – podano dalej.
Ekonomiści mBanku zwraócili przy tym uwagę na punkt startowy polskich finansów publicznych. Przy znaczącym rozluźnieniu podatkowym deficyt w 2027 r. mógłby znaleźć się w okolicach 8 proc. PKB. Takiego poziomu – ich zdaniem – trudno byłoby nie zauważyć zarówno inwestorom, jak i instytucjom oceniającym wiarygodność polityki fiskalnej – napisano w podsumowaniu. (jmk)
Opracowanie na podstawie analizy serwisu ekonomicznego mBanku „Koszty fiskalne zmian w PIT” z 17 sierpnia 2026 r.; symulacje wykonane przez autorów analizy z wykorzystaniem modelu Oxford Economics oraz danych Ministerstwa Finansów – serwis wskazał źródło.
Foto: Pixabay.com
Źródło: CEO.com.pl
