BP

Produkcja hamuje, ale płace rosną szybciej niż inflacja

Produkcja hamuje, ale płace rosną szybciej niż inflacja

Polska gospodarka jakoś nie może się w tym roku rozkręcić, dostaliśmy właśnie fatalnie wyglądające dane o spadku produkcji przemysłowej i budowlanej, a ekonomiści wieszczą wolniejsze tempo wzrostu PKB. Ciągle za to szybko rosną płace, wciąż tanieje też żywność w skupach. Szybko rosną też rządowe wydatki, pod tym względem byliśmy w ubiegłym roku w Unii Europejskiej w pierwszej trójce. Jeśli chodzi o tempo zmian, to na pewno wrażenie robi też to, jak szybko traci na wartości Tesla, a co za tym idzie także majątek Elona Muska – stwierdził serwis Forsal.pl

Wygląda na to, że polska gospodarka w tym roku jednak nie rozwija się w takim tempie, na jakie liczyliśmy. Produkcja przemysłowa była w marcu o 6 proc. mniejsza niż rok wcześniej, a budowlana aż o 13 proc. mniejsza. To spore rozczarowanie, bo dane te są wyraźnie gorsze od oczekiwań i najgorsze od wielu miesięcy – napisano w informacji.

Do pełnego zestawu danych za pierwsze trzy miesiące roku brakuje jeszcze raportu o marcowej sprzedaży detalicznej, który będzie opublikowany dziś. Ale już teraz sporo ekonomistów uprzedza, że przy tak słabym przemyśle wzrost PKB w pierwszym kwartale będzie musiał być słabszy, niż dotąd sądziliśmy. Nie urośnie o 2,1 proc., jak prognozował na przykład NBP w projekcji inflacyjnej, ale o mniej niż 2 proc. – stwierdzono w informacji.

Warto pamiętać, że nawet wzrost PKB o niecałe 2 proc. i tak będzie postępem w stosunku do 2023 roku, bo w ostatnim kwartale ubiegłego roku ten wzrost wynosił tylko 1 proc. rok do roku.
Spadkom produkcji w przemyśle i budownictwie nie towarzyszy spadek płac. W firmach zatrudniających co najmniej dziesięć osób średnie wynagrodzenie wyniosło w marcu 8409 zł brutto, a więc było o 12 proc. wyższe, niż rok temu. Tutaj akurat nie ma żadnej niespodzianki, dane są zgodne z oczekiwaniami. Warto jednak zauważyć, że przy inflacji na poziomie 2 proc. taki wzrost oznacza najszybszy od ponad 20 lat realny wzrost wynagrodzeń, aż o 9,8 proc. co na dłuższą metę powinno zwiększać popyt ze strony gospodarstw domowych w gospodarce, a tym samym pobudzać wzrost inflacji - czytamy.

Nie widać zaskoczeń także w poziomie zatrudnienia w dużych firmach. Warto jednak zauważyć, że od kilku miesięcy robi się ono coraz mniejsze. W marcu w stosunku do lutego poziom zatrudnienia spadł o 9,7 tys. osób. W lutym liczba etatów zmniejszyła się o blisko 5 tys. Rok temu w marcu zatrudnienie spadało o 9,5 tys. osób – wskazano dalej.

Polska będzie mieć w tym roku 189,1 mld zł deficytu w sektorze finansów publicznych – prognozuje rząd w notyfikacji fiskalnej wysłanej do Brukseli, którą opublikował Eurostat. Będzie to deficyt o 15,3 mld zł większy niż w 2023 r. czyli w relacji do rosnącego PKB powinien nieco zmaleć. Nadal będą to jednak okolice 5 proc. PKB, a więc zdecydowanie powyżej unijnego limitu, wynoszącego 3 proc. PKB – podkreślił serwis.

Już w 2023 roku limit ten przekroczyła nie tylko Polska, ale też dziesięć innych krajów UE. Najwyższy, na poziomie aż 7,4 proc. PKB miały Włochy. Rumunia i Węgry wykazały poziom powyżej 6,5 proc. PKB. W gronie państw ze zbyt dużym deficytem są też Belgia, Czechy, Estonia, Hiszpania, Francja, Malta i Słowacja. Zapewne wszystkie te kraje, podobnie jak Polska, zostaną objęte przez KE procedurą nadmiernego deficytu – napisano w treści.

Polska w ubiegłym roku była też w ścisłej czołówce państw z bardzo szybkim wzrostem wydatków publicznych. Sięgnęły one 46,7 proc. PKB, a rok wcześniej były na poziomie 43,6 proc. PKB. Wzrost wyniósł więc 3,1 punktu procentowego. Daje nam to trzecie miejsce w Unii, za Słowacją, gdzie wydatki państwa urosły nawet o 5,5 punktu proc. i Estonią ze wzrostem o 3,7 p.proc. – podano dalej

Wydatki państwa przekraczające 50 proc. PKB mamy w sześciu krajach unijnych. To: Francja (57,3 proc.), Finlandia (55,6 proc.), Włochy (55,2 proc.), Belgia (54,6 proc.), Austria (52,1 proc.) i Grecja (50,5 proc.). W większości z tych państw dług publiczny zdecydowanie przekracza unijny limit wynoszący 60 proc., a niektóre z nich są nawet powyżej poziomu 100 proc. W tym gronie są Belgia (dług publiczny wynoszący 105,2 proc. PKB), Grecja (161,9 proc.), Hiszpania (107,7 proc.), Francja (110,6 proc.) i Włochy (137,3 proc.). Portugalia ze swoim długiem publicznym zeszła w ubiegłym roku poniżej poziomu 100 proc. PKB, do 99,1 proc. – wskazano w informacji.

Jeśli chodzi o całą Unię Europejską, to w 2023 miała ona deficyt fiskalny na poziomie 3,5 proc. PKB, czyli znacznie mniejszy, niż Stany Zjednoczone i Chiny. Dług publiczny w UE spadł z 83,4 do 81,7 proc. PKB. To poziom wyższy niż w Chinach, ale wyraźnie poniżej tego amerykańskiego - stwierdzono.

Akcje Tesli zaliczyły w poniedziałek kolejny, siódmy już z kolei spadek, tym razem o 3,4 proc. i są najtańsze od stycznia 2023 r. Od początku tego roku wartość rynkowa Tesli spadła już o 42,8 proc. do 453 mld dolarów. Spółka, która kiedyś była w pierwszej szóstce najbardziej wartościowych na świecie teraz jest w tym rankingu pod koniec drugiej dziesiątki.

Szef Tesli, Elon Musk na liście najbogatszych ludzi świata wypadł już z pierwszej trójki, a wartość jego majątku zmalała tylko w tym roku o zawrotne 64,8 mld dolarów. Według wyliczeń Bloomberga w tej chwili największy udział w tym majątku wcale nie mają już akcje Tesli, ale raczej warte ponad 70 mld dolarów udziały w SpaceX - podano.

Tesla traci na wartości, ponieważ jej pozycji na rynku samochodów elektrycznych coraz bardziej zagrażają konkurenci, zwłaszcza z Chin. Tesla, aby swoją pozycję utrzymać, musi obniżać ceny aut, a niekończąca się seria komunikatów o obniżkach w różnych krajach i na różnych kontynentach robi na inwestorach fatalne wrażenie. W czasie weekendu spółka informowała o kolejnych rabatach na rynku niemieckim, chińskim i amerykańskim – przypomniano dalej.

Dziś wieczorem Tesla ma przedstawić raport finansowy za pierwszy kwartał tego roku. Powszechnie oczekuje się, że zobaczymy w nim spadek przychodów i najniższą marżę brutto od ponad czterech lat – zauważono w informacji.
Żywność na rynkach hurtowych w Polsce, czyli w skupach i na targowiskach ciągle tanieje – wynika z nowych danych GUS. W marcu indeks cen artykułów rolnych, w skład którego wchodzą pszenica, żyto, mleko, drób, żywiec wołowy i żywiec wieprzowy spadł w stosunku do lutego o 0,1 proc. To spadek minimalny, ale jednocześnie już czwarty z rzędu. Generalnie od początku 2023 roku mieliśmy tylko dwa miesiące, w czasie których ceny żywności lekko rosły: wrzesień i listopad ubiegłego roku. Poza tymi dwoma wyjątkami żywność nieustannie tanieje – podkreślono w treści.

W skali roku spadek ten od ubiegłego lata ciągle przekracza 15 proc. – napisano.
W marcu w stosunku do lutego potaniała głównie pszenica, o 5,7 proc. a także mleko o 0,2 proc. – napisano dalej.
W skali ostatniego roku zboża potaniały o blisko 40 proc., drób o ponad 20 proc. a mleko o 8 proc. Inny trend mamy tylko w przypadku ziemniaków, które są o 20 proc. droższe, niż rok temu – napisano w podsumowaniu. (jmk)

Foto: Forbes // Bartlomiej Magierowski/East News / East News
Źródło: Forsal.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.