Podwyżka stóp procentowych w strefie euro bardzo realna

Podwyżka stóp procentowych w strefie euro bardzo realna

Kolejny głos z Europejskiego Banku Centralnego (EBC) sprawia, że podwyżka stóp procentowych w czerwcu na naszym kontynencie wydaje się przesądzona. Porozumienie na linii USA-Iran jest ciągle niepewne,  a uwagę zwraca dysproporcja oczekiwań między rynkiem giełdowym a walutowym. Krajowa waluta w relacji do euro stabilizuje się w okolicach poziomu 4,2350 – wskazał serwis CEO.com.pl.

W ostatnim czasie, wraz z kolejnymi wystąpieniami członków EBC, zarysował się scenariusz, w którym już na czerwcowym posiedzeniu decydenci polityki monetarnej ze strefy euro podniosą koszt pieniądza o 25 pkt bazowych. Według kontraktów na stopę procentową do końca roku EBC ma zdecydować się jeszcze na 2-3 takie ruchy, by tym razem nie zwlekać z zacieśnieniem monetarnym i nie zostać w blokach startowych, jak to miało miejsce po wybuchu wojny w Ukrainie. Inflacja w kwietniu wzrosła do poziomu 3%, a więc znacznie powyżej celu 2%. Członkowie EBC uważają, że – nawet gdyby doszło do porozumienia na Bliskim Wschodzie – to i tak zacieśnianie trzeba rozpocząć, gdyż skutki tej wojny (kryzys energetyczny, wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego) wywołały już zbyt głębokie konsekwencje, a czekanie nic nie da. Na notowania EUR/USD ta informacja jak do tej pory nie wywarła większego wpływu, gdyż również z USA mamy sygnały, że podwyżki stóp będą konieczne. Po stronie polityki monetarnej mamy więc status quo, a decydować będą nie oczekiwania, a konkretne decyzje – zaznaczono w informacji.
 
Wspomniano już, że trudno w tym momencie prognozować czy i kiedy dojdzie do porozumienia na linii USA-Iran. Już tylko ten tydzień pokazał jakie zwroty akcji mogą nas czekać. Najpierw w poniedziałek euforia, a we wtorek, wraz z atakiem rakietowym USA na cele w Iranie, wszystkie pozytywne scenariusze zostały poddane w wątpliwość. Nadal też nie wiemy co z otwarciem Cieśniny Ormuz, a kolejne dni potęgują tylko kryzys energetyczny. Niepewność jest rozumiana na rynkach dwojako. Jeśli spojrzeć na rynek giełdowy, to możemy stwierdzić, że żadnej wojny nie ma. Wall Street bije kolejne historyczne rekordy, podgrzewane całkiem niezłym sezonem wynikowym. Na rynku walutowym sytuacja wygląda nieco inaczej, można powiedzieć „bardziej normalnie”, bo każda eskalacja napięć spotyka się z umocnieniem dolara amerykańskiego. Kluczową sprawą mogą być jednak zbliżające się wybory połówkowe w Stanach. W obecnej sytuacji, jeśli weźmiemy pod uwagę olbrzymią wagę inflacji dla wyborców, prezydentowi USA będzie zależało na tym, aby kampanię prowadzić już w lepszych nastrojach, z sukcesem w postaci zakończenia wojny. W innym przypadku Republikanie mogą stracić obie izby Kongresu, co byłoby fatalną informacją dla Trumpa – podkreślono dalej.

Zaobserwowano delikatne odbicie na EUR/PLN od wsparcia na poziomie 4,23, ale ruch był krótkotrwały, a przebicie poziomu 4,24 tylko chwilowe. Następnie, przy pasywnych ruchach na głównej parze walutowej świata, również na PLN nie obserwuje się wielkich zmian, a kurs EUR/PLN stabilizuje się w okolicach 4,2350. Sytuacja może się nieco zmienić na niekorzyść krajowej waluty, jeśli w czerwcu EBC zdecyduje się na podwyżkę stopy procentowej, a po stronie RPP otrzymamy bardzo prawdopodobną pauzę. Dzisiaj w kalendarzu nie zobaczymy wielu wskazań makro, które mogłyby wpłynąć na notowania głównych walut. Niemniej jednak warto wspomnieć o NZD, który dzisiaj „króluje” na rynku FX. Jest to efekt jastrzębich sygnałów ze strony tamtejszego banku centralnego, mimo że samo posiedzenie przyniosło utrzymanie stóp bez zmian – wskazano w podsumowaniu.   (jmk)

Foto: Pixabay.com
Źródło: CEO.com.pl

Publish the Menu module to "offcanvas" position. Here you can publish other modules as well.
Learn More.